“Płakałam przed głównym wejściem” – o molestowaniu na konwentach

Czołem!

Pyrkonowy spot z nieszablonowym użyciem kostek do RPGów wywołał burzę w fandomie. Wszyscy wiemy, że na ów temat jest tyle opinii co ludzi. Jeden widzi w spocie zgorszenie i diabła, inny widzi seksualizację kobiety, trzeci widzi tylko przejaw poczucia humoru organizatorów, ktoś inny jeszcze widzi skuteczną akcję reklamową… Dziś molestowania konwentów ciąg dalszy.

Tymczasem tak naprawdę omijamy dyskusję na temat bardzo poważny i bardzo niewygodny. Omijamy problem, który dosłownie dotknął moje koleżanki, moje znajome z fandomu. Temat, który dotknął mnie.

Problem molestowania na tle seksualnym na konwentach jest omijany szerokim łukiem, zarówno przez organizatorów jak i sam fandom. Nie mówi się o tym, próbuje się zamieść go pod przysłowiowy dywan. Wyśmiewa się dziewczyny zwracające uwagę na tę kwestię. Mówiąc patetycznie – czas przełamać milczenie!

Przedstawiam Wam cztery wymówki, którymi społeczeństwo stara się zrobić z ofiary współsprawcę, prowokatora. Wymówki, których używa się, żeby nie dopuścić do siebie niewygodnej psychicznie prawy.

1. Wymyśliłaś to sobie

2. Jesteś przewrażliwiona – nie. Nie ma takiego podziału – baba to histeryczka, a facet to racjonalny gość. Nie ma. Kobiety nie mają po prostu takich zahamowań w ukazywaniu swojej emocjonalności, jak mężczyźni – ale to nie oznacza, że mężczyźni nie odczuwają emocji. Podział na histeryczki i normalnie myślących jest idiotyczny ze swego założenia. Pamiętajcie, głupota nie zna ograniczenia płci.

2. Bez penetracji to nie seks – co z tego, że mój współpracownik zmacał mnie kiedyś po tyłku, skoro to nie seks? Co z tego, że jakiś oblech zamachał mi męską końcówką w biały dzień, na ulicy, bo miał taką ochotę? Co z tego, że mój nauczyciel gimnastyki w podstawówce wciąż wchodził do szatni dla dziewczynek, “żebyśmy się szybciej przebierały”? Co z tego, skoro to nie seks?
Bo skoro nie było penetracji, to nie było molestowanie – jaka to wygodna wymówka dla kobiet, które zbytnio się wstydzą, aby walczyć o swoje prawa. Co to za wygodna wymówka dla mężczyzn, którzy wstydzą się za innych facetów – albo którzy szukają okazji, żeby pomacać. Tymczasem powyższe historie przytrafiły mi się w rzeczywistości. Czy ja jestem ich sprawcą, czy ofiarą?

3. Nie idź na policję, bo zmarnujesz komuś życie – czyje życie jest bardziej zniszczone? Wykorzystanej i molestowanej kobiety, która odtąd będzie zmagać się z cierpieniem psychicznym (a nieraz także fizycznym, zwłaszcza jeśli była zgwałcona) i społecznym ostracyzmem (w naszej “kulturze” ofiara molestowania wciąż jest stawiana na pozycji prowokatora i współsprawcy) czy faceta, który złamał jej życie i nie spotkała go żadna sprawiedliwość?

4. Sama chciała – kobiety często stawia się na pozycji prowokatorki. Takim absurdom przeciwstawiam jedynie krótkie stwierdzenie – to, że mam krótką spódniczkę, nie oznacza że chcę uprawiać z tobą seks. To, że kobieta/dziewczyna przybiera rolę jakiejś postaci na konwencie czy LARPie i przebiera się nie oznacza, że chce z tobą uprawiać seks. Jej cosplay to forma artystyczna, forma teatralna – nigdy zaproszenie do seksu. Chyba że jest twoją żoną/partnerką i robi ci striptiz podczas rocznicy.

Przedstawiona w cytatach historia przydarzyła się Pluszakowi, mojej osobistej znajomej. Pluszaka możecie kojarzyć z komentarzy na blogu i ogólnie z fandomu i blogosfery. Jednak w tej notce występuje pod pseudonimem. Nie dziwię się jej – w Polsce ludzie nie potrafią rozmawiać na tematy trudne. Po co tez sprawiać sobie dodatkowy ból – ból niezrozumienia?

To nie jest długa historia. Byłam na straganach na Polconie, mój facet był w games roomie. Jakiś stary oblech rozdawał ulotki z tego konwentu w Krakowie. Miałam wyjątkowo dobry dzień, mieliśmy grać cały dzien w gamesroomie – świeciło słońce, byłam otoczona tymi wszystkimi ludźmi, którzy lubili to co ja. Więc uśmiechałam się do ludzi, w moim stroju a’la ramona flowers. Bawiłam się wyśmienicie, oglądając rzeczy jakie można kupić, a wszystkie były śliczne.

Dlaczego mówię o niezrozumieniu? Byłam na premierze Diablo III – ja, Nerdkobieta. Na tej premierze, w tragicznym tłoku, wysoki na dwa metry gamer, w barach i pasie szeroki jak beczka, złapał mnie za rękę i wsadził sobie do niej żałośnie małą męską końcówkę. Kiedy już po premierze zadzwoniłam do siostry, roztrzęsiona, z prośbą o taksówkę, powiedziała zażenowana coś w stylu” przecież w dupę ci nie włożył”. No tak, zasada druga – bez penetracji itd.

Nie miałam nic przeciwko rozmowom z przypadkowymi ludźmi, więc uśmiechnęłam się do oblecha i podeszłam. On uznał to za zaproszenie… i zamiast podać mi ulotkę, złapał mnie za pierś i nakleił mi centralnie na wcześniej złapanym cycku naklejkę z logiem tego konwentu.

Wydarłam się na niego, że ma mnie nie dotykać i że jest zbokiem. Resztę pamiętam jako – tako – błąkałam się w okolicach konwentu, próbując zachować trzeźwe myślenie i czekając na mojego faceta. Płakałam przed głównym wejściem. W końcu znalazł mnie kolega i uspokoił na tyle, że byłam w stanie powiedzieć, co mi się w ogóle stało i się stamtąd w końcu zabrać.

Spotkałam mojego molestatora na dworcu, byłam wtedy z ówczesnym chłopakiem. Mogłam iść na policję, mogłam poprosić mojego chłopaka, żeby mu skopał dupę. Zamiast tego nie zrobiłam nic – dlaczego? Było mi wstyd. Kobiecie jest wstyd w takiej sytuacji i to zupełnie zwyczajne. Zwyczajne, ale nie  normalne. To ten facet powinien się wstydzić. To on powinien być wyśmiany przez społeczność, a nie molestowana kobieta. Kiedy następnym razem wydarzyła mi się podobna sytuacja, zadzwoniłam po policję. W końcu.

Żaden konwent nie ma procedur na wypadek molestowania uczestniczek. Sprawdziłam.

Dlaczego molestowanie na konwentach powinno być zauważane i tępione, nie tylko przez organizatorów, ale także przez uczestników? Ponieważ fantastyka została stworzona, aby oderwać się od rzeczywistości. Żeby czuć się dobrze w wykreowanym świecie. Oczywiście, również dla metafor, głębokich rozmyślań, podejmowania dyskusji o rzeczach poważnych w innym wymiarze estetycznym… ale przede wszystkim dla czystej radości. Nie dajmy sobie zepsuć zabawy z obcowania z fantastyką. Ponieważ na konwentach chcę obcować jedynie z fantastyką. A nie z obleśnymi zboczeńcami.