Czy polskie konwenty są dobre? Wrażenia

Czołgiem!

W minionym roku byłam na prawie 10 konwentach. Zrealizowałam ponad 20 godzin programu. Wielu imprezom patronowałam (wciąż aktualizowana lista TUTAJ). Choć nie byłam w stanie widzieć wszystkiego i być wszędzie, spróbuję ocenić polskie imprezy fantastyczne. Chętnie też poczytam o Waszych doświadczeniach – zostawcie komentarz pod wpisem.

Wszystkie foty mojego autorstwa.

Jedźmy z tym kokosem.

 

Po pierwsze, bezpieczeństwo

Pamiętacie mój wpis o molestowaniu na konwentach? Opisane w nim historie wydarzyły się około 2012 r. Od tego czasu naprawdę sporo się zmieniło!

Po pierwsze, zauważyłam znaczną poprawę bezpieczeństwa w stosunku do realiów roku 2012*. Przede wszystkim aktywniej reaguje się na wszelkie sytuacje potencjalnie niebezpieczne (byłam świadkiem kilku takich na Pyrkonie). W moim subiektywnym odczuciu sami konwentowicze są bardziej świadomi – chętniej udzielają pomocy, zgłaszają niebezpieczne sytuacje.

Bardziej wymierne jest to, co dzieje się z regulaminami konwentów. Organizatorzy w końcu zaczęli uwzględniać w nich kwestie przemocy seksualnej, zwrócono również uwagę na… obmacywanie cosplayerów (i cosplayerek). W regulaminach coraz częściej zapisywane są zasady poszanowania cosplayerów, np. w przypadku robienia zdjęć.



Teoretycznie organizatorzy powinni również szkolić swój zespół, co robić w przypadku takich zgłoszeń na konwencie. Każdy gżdacz powinien przynajmniej wiedzieć, gdzie dalej pokierować osobę zgłaszającą napastowanie – powinien też wiedzieć, jak zgłosić taki przypadek ochronie.

Zmiany w regulaminach to nie tylko pierwszy krok do poprawy bezpieczeństwa na konwentach. To także budowanie świadomości i wychodzenie naprzeciw potrzebom osób współtworzącym konwenty. Te dobre praktyki zachęcają fantastyczny narybek do aktywnego włączenia się do działalności fandomowej. W końcu żeby dobrze się bawić trzeba czuć się bezpiecznie.

 

Zawsze najpierw spytaj cosplayera, czy możesz zrobić zdjęcie. Inaczej rzucą się na ciebie kitowcy. Pyrkon, Poznań 2017

Po drugie, program

Nie ma się co oszukiwać – na programie wykłada się większość imprez fantastycznych. Dlatego lubię jeździć na małe konwenty, dla których program jest bardzo ważny. Dla mnie to on, niekoniecznie znani goście, tworzy imprezę.

Grzechy główne programów polskich konwentów to powtarzalność, brak zróżnicowania treści, traktowanie fandomów po macoszemu (co zazębia się z brakiem zróżnicowania treści), nieumiejętne zarządzanie czasem gości, nieumiejętne dopasowywanie godzin wydarzeń (nakładające się na siebie największe atrakcje), problemy z oszacowaniem ilości zainteresowanych danym punktem programu, nachodzące na siebie punkty programu w danym bloku programowym czy akceptowanie kilku niemal identycznych punktów programu.

 

Pełna sala na spotkaniu z pisarzami postapo: K. haladynem, P. Majką i M.Gołkowskim, które prowadziłam. Pyrkon, Poznań 2017

Na szczęście są jeszcze nieduże inicjatywy, które przełamują ten schemat! Małe konwenty odbywają się często w szkołach i samorządowych ośrodkach kultury. Są organizowane przez fanów (lokalny klub fantastyki to coś, co może zmienić  – na plus – twoje życie towarzyskie w małym miasteczku, serio!), działają dzięki dofinansowaniu samorządów. Jeśli nie są darmowe, to zazwyczaj ceny biletów są bardzo przystępne.

Zdecydowanie ze wszystkich konwentów, na jakich byłam w 2017 r., najlepszy program miał… Bykon! Niewielki konwent, realizowany przez połączenie sił lokalnych fandomów, zorganizowany niewielkim kosztem. Impreza odbywała się w szkole. Ale na żadnym innym konwencie w 2017 r. nie było tak zróżnicowanego programu na wysokim poziomie realizacji. Dosłownie każdy mógł znaleźć coś dla siebie, nie było chwili na nudę. Oto, do czego potrafi doprowadzić wspólne działanie fanów fantastyki!

O Bykonie możecie przeczytać w moim wpisie podsumowującym konwent. Mam nadzieję, że edycja 2018 będzie równie udana. Bardzo chętnie znów wybiorę się do Bydgoszczy!

Kto by się spodziewał kolejkonu na niewielkim konwencie w  Bydgoszczy? Bykon, Bydgoszcz 2017

Po trzecie, cosplay

Na każdym kolejnym konwencie zaskakuje mnie pomysłowość i odwaga osób, które prezentują  sobą interpretacje najróżniejszych bohaterów popkultury. Sama potrafię jedynie kupić kolejny wianek. Ale może kiedyś przetransformuję się w re-gender Hana Solo! Zobaczycie!

Nie ma się co oszukiwać, cosplay stanowi jeden z najważniejszych elementów wszystkich imprez fantastycznych. Jeżeli na evencie jest dużo różnorodnego cosplayu i chociaż jedna gwiazda środowiska, można już mówić o sukcesie** konwentu. Ok, być może nie jest to główna atrakcja, która sprzeda ogromną ilość biletów – na pewno  jednak to cosplay robi sporą część klimatu.

Z jednej strony widzę mocną profesjonalizację cosplayu, który coraz rzadziej przypomina zabawę karnawałową w liceum. Z drugiej strony – ten najtańszy, ale najbardziej pomysłowy cosplay wciąż cieszy najmocniej. Polacy są świetnymi rzemieślnikami. Widzę to na każdej kolejnej imprezie, gdzie niektórzy cosplayerzy prezentują wręcz małe dzieła sztuki krawiectwa czy rymarstwa. Zdolne posługiwanie się pistoletem silikonowym również potrafi przynieść pożądany efekt.  Nic, tylko patrzeć i rozdawać nagrody!

Zauważył to między innymi Warsaw Comic Con, który na jesiennej edycji 2017 każdemu uczestnikowi wręczał złote żetony. Punkty w formie złotego bileciku można było przekazać cosplayerowi, którego praca wyjątkowo ci się spodobała. Myślę, że to dobry sposób na rozstrzygnięcie o nagrodach publiczności za najlepszy cosplay – choć nie pozbawiony wad, ponieważ wymusza na cosplayerach nieustanne poruszanie się w często niewygodnym lub ciężkim stroju. Miało to pewnie też zachęcać cosplayerów do jak najdłuższego pozostania na konwencie ze swoim projektem.

Tyyyyle cosplayu! Pyrkon, Poznań 2017

 

A Wy jak oceniacie polskie konwenty? Może byliście na zagranicznych i jesteście w stanie je porównać? Dajcie znać w komentarzach!

Ave!

 

*Choć oczywiście nadal zdarzają się różne sytuacje, jak np. sprzedawca na pewnym dużym konwencie w 2015 r., który obleśnie zaczepiał nastolatki. Na szczęście wystarczyło zmrozić typa wzrokiem…

** Niekomercyjnym, oczywiście

1 thought on “Czy polskie konwenty są dobre? Wrażenia”

  1. W październiku 2017 odbywał się HarryCon, który współorganizowaliśmy. Chociaż wszystko działo się w domu kultury, w małej wsi, to okazało się być wielkim sukcesem. Dlaczego? Bo kierowaliśmy wszystko do fanów, słuchaliśmy ich i staraliśmy się tak ustawić program, żeby bawili się i starsi, i młodsi 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *