Dwie książkowe premiery tego tygodnia

Czołem,
chciałam się z Wami szybko podzielić ostatnimi premierami książkowymi. W przeciągu kilku dni swoje premiery miały dwa tytuły, które na pewno przyciągną uwagę fanów postapokalipsy – choć nie są „czyste gatunkowo”. Niemniej jednak literacka eugenika jest obca wybitnym dziełom, dlatego podrzucam Wam tytuły nie  czysto postapokaliptyczne, ale sciene fiction i slasher z elementami postapo.

Koniec na Marsie

Dwa dni temu (19.11.) premierę miał „Marsjanin” wydany przez Akurat. Książka jest bardzo popularna na całym świecie, a fanów postapokalipsy przyciągnie do niej mocny wątek surviwalowy. Głównym bohaterem jest członek zakończonej niepowodzeniem ekspedycji na Marsa. Pomoc nie nadciągnie – zanim ktoś dotrze na planetę, Markowi na pewno zabraknie powietrza, wody, jedzenia. Jednak bohater podejmuje próbę przetrwania (a może – godnej śmierci?) i walczy o swoje życie.

Wątek przetrwania w pojedynkę na obcej planecie i bez możliwości ratunku wciąż przyciąga czytelnika. Choć kojarzy się mocno z hollywoodzką fantazją (a nu, już powstaje film Ridleya Scotta na podstawie książki), to w literaturze autor dzieła może wykorzystać psychikę bohatera do filozofowania praktycznie o wszystkim. Wątek totalnego osamotnienia bohatera zawsze trafiał w moje gusta – to jeden z dominujących tematów podejmowanych przez autorów postapo. Zobaczymy, jak poprowadzono go w sci fi i jak długo autor będzie wyciskał co się da z retrospekcji życia na Ziemi. Jestem niezwykle ciekawa tej pozycji i bliska stwierdzeniu, że trafi na listy bestsellerów również w Polsce.

Krew skapująca z każdej strony książki

Z twórczością Magdaleny Marii Kałużyńskiej spotkałam się po raz pierwszy w kontekście antologii „Zombiefilia”. Jej opowiadanie od pierwszych akapitów stało się jednym z moich ulubionych tytułów „Zombiefilli”. Kiedy więc usłyszałam, że wydaje książkę, powiedziałam sobie – no, to teraz będzie ciekawie. Masz moją uwagę.

1888617_846277068736016_7269361814002959823_n

 „Alvethor. Białe miejsce” to tytuł pierwszego tomu trylogii Kałużyńskiej. Książka została wydana przez Oficynkę – poznałam bliżej to wydawnictwo dzięki „Alvethorowi” i było to jedno z najprzyjemniejszych odkryć tej jesieni. „Alvethor” jest slasherem, a więc liczę na kawał porządnej popkultury.
Gatunek ten w Polsce nie jest chyba zbyt popularny, choć horror undergroundowy i gore w Polsce mają się całkiem nieźle (mam na myśli zwłaszcza autorów związanych z GOREktywem i internetowymi pismami w tematyce). Jeżeli z każdej strony będzie ciekła krew, będę usatysfakcjonowana.

Czy slasher będzie się lepiej czytało, niż oglądało? Czy zdążę się przywiązać do bohaterów, zanim zaczną padać jak muchy? Kto przeżyje, kto zabija? Ile tam będzie postapo? Bo ponoć będzie!
Kałużyńska, wybierając taki rodzaj literatury, podjęła wyzwanie. Wyzwanie stworzenia przekonywującej, dobrej popkultury – stworzenia książki, która będzie rozrywką w takim stopniu, że zostanie zapamiętana. A może nawet kultowa. Czy to będzie nasz polski „Koszmar z ulicy Wiązów”? Ja już czekam na kuriera z książką.

Objęłam ten tytuł swoim patronatem nie bez powodu. Brakowało mi dużej premiery „strasznej książki”. W momencie, w którym King wydaje książki o piorunach (podchodzę do nich jak do przysłowiowego jeża) i wydaje się głównie zagranicznych autorów, tęsknię za polską grozą. Na szczęście powstała nagroda im. Stefana Grabińskiego, w której pokładam nadzieje na rozpromowanie polskich autorów. I na szczęście jest MMK.

One thought on “Dwie książkowe premiery tego tygodnia

Comments are closed.