“Płakałam przed głównym wejściem” – o molestowaniu na konwentach

Czołem!

Pyrkonowy spot z nieszablonowym użyciem kostek do RPGów wywołał burzę w fandomie. Wszyscy wiemy, że na ów temat jest tyle opinii co ludzi. Jeden widzi w spocie zgorszenie i diabła, inny widzi seksualizację kobiety, trzeci widzi tylko przejaw poczucia humoru organizatorów, ktoś inny jeszcze widzi skuteczną akcję reklamową… Dziś molestowania konwentów ciąg dalszy.

Tymczasem tak naprawdę omijamy dyskusję na temat bardzo poważny i bardzo niewygodny. Omijamy problem, który dosłownie dotknął moje koleżanki, moje znajome z fandomu. Temat, który dotknął mnie.

Problem molestowania na tle seksualnym na konwentach jest omijany szerokim łukiem, zarówno przez organizatorów jak i sam fandom. Nie mówi się o tym, próbuje się zamieść go pod przysłowiowy dywan. Wyśmiewa się dziewczyny zwracające uwagę na tę kwestię. Mówiąc patetycznie – czas przełamać milczenie!

Przedstawiam Wam cztery wymówki, którymi społeczeństwo stara się zrobić z ofiary współsprawcę, prowokatora. Wymówki, których używa się, żeby nie dopuścić do siebie niewygodnej psychicznie prawy.

1. Wymyśliłaś to sobie

2. Jesteś przewrażliwiona – nie. Nie ma takiego podziału – baba to histeryczka, a facet to racjonalny gość. Nie ma. Kobiety nie mają po prostu takich zahamowań w ukazywaniu swojej emocjonalności, jak mężczyźni – ale to nie oznacza, że mężczyźni nie odczuwają emocji. Podział na histeryczki i normalnie myślących jest idiotyczny ze swego założenia. Pamiętajcie, głupota nie zna ograniczenia płci.

2. Bez penetracji to nie seks – co z tego, że mój współpracownik zmacał mnie kiedyś po tyłku, skoro to nie seks? Co z tego, że jakiś oblech zamachał mi męską końcówką w biały dzień, na ulicy, bo miał taką ochotę? Co z tego, że mój nauczyciel gimnastyki w podstawówce wciąż wchodził do szatni dla dziewczynek, “żebyśmy się szybciej przebierały”? Co z tego, skoro to nie seks?
Bo skoro nie było penetracji, to nie było molestowanie – jaka to wygodna wymówka dla kobiet, które zbytnio się wstydzą, aby walczyć o swoje prawa. Co to za wygodna wymówka dla mężczyzn, którzy wstydzą się za innych facetów – albo którzy szukają okazji, żeby pomacać. Tymczasem powyższe historie przytrafiły mi się w rzeczywistości. Czy ja jestem ich sprawcą, czy ofiarą?

3. Nie idź na policję, bo zmarnujesz komuś życie – czyje życie jest bardziej zniszczone? Wykorzystanej i molestowanej kobiety, która odtąd będzie zmagać się z cierpieniem psychicznym (a nieraz także fizycznym, zwłaszcza jeśli była zgwałcona) i społecznym ostracyzmem (w naszej “kulturze” ofiara molestowania wciąż jest stawiana na pozycji prowokatora i współsprawcy) czy faceta, który złamał jej życie i nie spotkała go żadna sprawiedliwość?

4. Sama chciała – kobiety często stawia się na pozycji prowokatorki. Takim absurdom przeciwstawiam jedynie krótkie stwierdzenie – to, że mam krótką spódniczkę, nie oznacza że chcę uprawiać z tobą seks. To, że kobieta/dziewczyna przybiera rolę jakiejś postaci na konwencie czy LARPie i przebiera się nie oznacza, że chce z tobą uprawiać seks. Jej cosplay to forma artystyczna, forma teatralna – nigdy zaproszenie do seksu. Chyba że jest twoją żoną/partnerką i robi ci striptiz podczas rocznicy.

Przedstawiona w cytatach historia przydarzyła się Pluszakowi, mojej osobistej znajomej. Pluszaka możecie kojarzyć z komentarzy na blogu i ogólnie z fandomu i blogosfery. Jednak w tej notce występuje pod pseudonimem. Nie dziwię się jej – w Polsce ludzie nie potrafią rozmawiać na tematy trudne. Po co tez sprawiać sobie dodatkowy ból – ból niezrozumienia?

To nie jest długa historia. Byłam na straganach na Polconie, mój facet był w games roomie. Jakiś stary oblech rozdawał ulotki z tego konwentu w Krakowie. Miałam wyjątkowo dobry dzień, mieliśmy grać cały dzien w gamesroomie – świeciło słońce, byłam otoczona tymi wszystkimi ludźmi, którzy lubili to co ja. Więc uśmiechałam się do ludzi, w moim stroju a’la ramona flowers. Bawiłam się wyśmienicie, oglądając rzeczy jakie można kupić, a wszystkie były śliczne.

Dlaczego mówię o niezrozumieniu? Byłam na premierze Diablo III – ja, Nerdkobieta. Na tej premierze, w tragicznym tłoku, wysoki na dwa metry gamer, w barach i pasie szeroki jak beczka, złapał mnie za rękę i wsadził sobie do niej żałośnie małą męską końcówkę. Kiedy już po premierze zadzwoniłam do siostry, roztrzęsiona, z prośbą o taksówkę, powiedziała zażenowana coś w stylu” przecież w dupę ci nie włożył”. No tak, zasada druga – bez penetracji itd.

Nie miałam nic przeciwko rozmowom z przypadkowymi ludźmi, więc uśmiechnęłam się do oblecha i podeszłam. On uznał to za zaproszenie… i zamiast podać mi ulotkę, złapał mnie za pierś i nakleił mi centralnie na wcześniej złapanym cycku naklejkę z logiem tego konwentu.

Wydarłam się na niego, że ma mnie nie dotykać i że jest zbokiem. Resztę pamiętam jako – tako – błąkałam się w okolicach konwentu, próbując zachować trzeźwe myślenie i czekając na mojego faceta. Płakałam przed głównym wejściem. W końcu znalazł mnie kolega i uspokoił na tyle, że byłam w stanie powiedzieć, co mi się w ogóle stało i się stamtąd w końcu zabrać.

Spotkałam mojego molestatora na dworcu, byłam wtedy z ówczesnym chłopakiem. Mogłam iść na policję, mogłam poprosić mojego chłopaka, żeby mu skopał dupę. Zamiast tego nie zrobiłam nic – dlaczego? Było mi wstyd. Kobiecie jest wstyd w takiej sytuacji i to zupełnie zwyczajne. Zwyczajne, ale nie  normalne. To ten facet powinien się wstydzić. To on powinien być wyśmiany przez społeczność, a nie molestowana kobieta. Kiedy następnym razem wydarzyła mi się podobna sytuacja, zadzwoniłam po policję. W końcu.

Żaden konwent nie ma procedur na wypadek molestowania uczestniczek. Sprawdziłam.

Dlaczego molestowanie na konwentach powinno być zauważane i tępione, nie tylko przez organizatorów, ale także przez uczestników? Ponieważ fantastyka została stworzona, aby oderwać się od rzeczywistości. Żeby czuć się dobrze w wykreowanym świecie. Oczywiście, również dla metafor, głębokich rozmyślań, podejmowania dyskusji o rzeczach poważnych w innym wymiarze estetycznym… ale przede wszystkim dla czystej radości. Nie dajmy sobie zepsuć zabawy z obcowania z fantastyką. Ponieważ na konwentach chcę obcować jedynie z fantastyką. A nie z obleśnymi zboczeńcami.



69 thoughts on ““Płakałam przed głównym wejściem” – o molestowaniu na konwentach”

  1. Gwoli uściślenia, naruszenie nietykalności cielesnej będzie wchodziło w grę tylko przy najłagodniejszych postaciach molestowania (np. klepnięcie w pupę), natomiast w takich sytuacjach, jak opisuje autorka bloga (jak np. wsadzenie siłą damskiej ręki w majty i zmuszanie do macania przyrodzenia) dochodzi do popełnienia poważnych przestępstw przeciwko wolności seksualnej, można to uznać za postać zgwałcenia, i należy reagować bez wahania, takie przestępstwa są publicznoskargowe i w razie zawiadomienia wszystkim zajmują się organy państwa.

  2. Mam głębokie poczucie, że histeria związana ze spotem Pyrkonu jest zupełnie niedorzeczna. W każdym tłumie zdarzają się ludzie chamscy, hostessy na każdej imprezie masowej miewają nieprzyjemności. Zapewne, podobnie jest na konwentach. Twierdzenie, że reklama Pyrkonu ma z tym jakikolwiek związek jest równie sensowne, co twierdzenie, że negliż w reklami kosmetyków ma związek z molestowaniem hostessy na targach kosmetyków. Litości.

    W razie nieprzyjemności tego typu, należy wzywać Policję i zawiadamiać o popełnieniu przestępstwa z art. 217 Kodeksu karnego (naruszenie nietykalności cielesnej), i/lub lać w pysk w ramach obrony koniecznej. Jest to (art. 217 kk) przestępstwo prywatnoskargowe, Policja ma obowiązek zabezpieczyć dowody (w takiej sprawie zebrać dane świadków i sprawcy), potem można wystąpić do sądu z prywatnym aktem oskarżenia.

    Natomiast, tak jak wspomniałem: dość już o “seksizmie” na Pyrkonie, bo naprawdę w świat idzie fałszywy przekaz o niebywałej skali zagrożenia , i wcale nie przez organizatorów Pyrkonu, tylko przez wszystkich Świętych Inkwizytorów, zbulwersowanych reklamą, w której nagości jest tyle, co na okładce Gali.

    Pozdrawiam,
    Adam

      1. Chciałbym podkreślić, że moja odpowiedź tylko pośrednio odnosi się do powyższego wpisu na blogu. Przede wszystkim nawiązałem do inspiracji do jego powstania – zamieszania i “debaty” dotyczącej spotu reklamowego Pyrkonu, owej “burzy w fandomie”, która raczej zasługuje w istocie na miano “burzy w szklance wody”.

        Pozdrawiam

  3. Ale że co? To fandom jest zboczony czy co? Takich poj*bów jest pełno nieważne z jakiego środowiska się wywodzą. Koleś w tłoku się obnaża i nikt tego nie widzi? Albo łapie dziewczynę i też nikt tego nie widzi? Trochę te przykłady wydają się wydumane. Nie zrozumcie mnie źle – uważam takie zachowanie za karygodne ale to już chyba nie jest problem traktowania kobiet w sensie ogólnym. Wkładanie penisów w obce ręce to raczej zaburzenie seksualne. To przykre ale kobieta musi na siebie (a właściwie na innych) uważać najbardziej – nie chodzi mi o to, że “sama jesteś sobie winna”. Co to, to nie. Normalnego, zdrowego na umyśle faceta nie powinna nigdy sprowokować do takich rzeczy nawet biegająca nago dziewczyna. ALE. Zawsze może zdarzyć się jakiś psychol, nierównoważony czy chory człowiek na którego coś może zadziałać jak przysłowiowa płachta na byka. Przykra prawda jest taka, że jeśli dziewczyna znajdzie się gdzieś sama w tłumie to musi uważać i nie zmieni tego krzyczenie o zmianę podejścia mężczyzn do kobiet, a na pewno nie w 100%.

  4. Każde naruszenie nietykalności cielesnej wbrew jednoznacznie wyrażonej woli powinno być możliwe do ścigania.
    Powinno być to egzekwowane niezależnie od płci, bo jest to postulat uniwersalny, “unisex”.
    Każde “macanie” podpada pod takie naruszenie. Jestem jednak za tym, aby postulat wyrażenia sprzeciwu, w przypadku bycia w pełni świadomości, obowiązywał.

    Problem jest z molestowaniem i dręczeniem psychicznym, w którym to przodują kobiety.
    Bo nie jest tak, że jedynie “samce” są złe. Islandia. Kraje Skandynawii. UK. USA. Tam często kobieta jest stroną molestującą. Ot, postęp. I nie jest to wcale przyjemne, kiedy np. szefowa łapie za rozporek – poskarżysz się kolegom, a nawet policjantom – wyśmieją Cię.
    Faceci tam mają bardzo małe możliwości obrony.

    Co do stroju – tak, strój może być środkiem prowokacji a nawet molestowania !

    Fakt 1. Ludzie są zwierzętami. Trochę sprytniejszymi i mają więcej narzędzi, ale nadal.
    Fakt 2. Zwierzęta posiadają rytuały godowe. Każdy gatunek ma jakieś.
    Fakt 3. Rytuały godowe polegają najczęściej na prezentowaniu zaradności materialnej (szpan) lub fizycznych cech płciowych.
    Fakt 4. Cechy płciowe u ludzkiej samicy to poza oczywistym obszarem – biust, pośladki, talia i biodra i proporcje między nimi. W mniejszym stopniu także włosy czy zęby.
    Fakt 5. Eksponując cechy płciowe typu biust, pośladki, uda – poprzez pokazanie dekoltu, czy krótką mini, albo poprzez obcisłe podkreślanie sylwetki – ludzka samica wydaje zew godowy.
    Ubranie to część rytuału godowego.

    Przykład: Nie masz nic przeciwko kobiecie z głębokim dekoltem ?
    Bądź konsekwentna ! Zaakceptuj faceta z wcięciem odsłaniającym włosy łonowe albo jądra.
    Bo to dokładnie to samo – eksponowanie fizycznych cech płciowych.

    To jest proste, logiczne rozumowanie. Nie ma tu miejsca na stereotypy, aczkolwiek obawiam się, że wiele odpowiedzi może się na stereotypach opierać…
    Więc przed wszelakimi odpowiedziami uprasza się o posługiwanie się rozumem, a nie emocjami.

  5. Generalnie to myślę,że wśród freaków fantasty &anime istnieje tzw ciche przyzwolenie na “zmacanie” cosplayerów -i jak najbardziej temu trzeba się przeciwstawiać,bo może ktoś akurat nie życzy sobie bliskości z nieznaną mu osobą.

    Natomiast kobiety powinny sobie uświadomić jak chca być traktowane a nie chować głowe w piasek. Jednek…spodoba się,że ktoś złapał ją za pierś (ba…to moze być nawet podniecające) ,ale sytuacje takie nie powinny miec miejsca bez zgody zainteresowanej/ego.

  6. Oddzielny zapis w regulaminie konwentowym na temat kwestii molestowania to bardzo dobry pomysł, podobnie jak przeszkolenie ochrony, żeby nie lekceważyli takich sytuacji, kiedy do nich dochodzi.

  7. Ja napiszę ogólnie. Każdy agresywny i zboczony gnój powinien być natychmiast wywalony z konwentu. Nieważne czy molestuje dziewczynę czy po prostu kogoś zaczepia i dokucza.
    Na konwentach powinni pozostać jedynie normalni ludzie.

  8. Mnie sie co prawda nie zdarzyło, żeby mnie ktoś molestował na konwencie, ale za to na uczelni, dobrych parę lat temu, więc rozumiem dobrze, jaki to jest szok. Mnie po prostu wtedy zamurowało, nie byłam w stanie wykrztusić słowa, nie mówiąc już o uderzeniu napastnika. Jedynie się odsunęłam i zasłoniłam, a on sobie po prostu spacerowym krokiem poszedł, ja go oczywiście ye strachu nie goniłam, tak więc nie byłam w stanie mu się nawet dobrze przyjrzeć. I bałam się, czy nie będzie na mnie gdzieś czekał, nie wiedziałam nawet, czy to, co zrobił ogóle jest to karalne, czy ma sens iść na policję. Człowiek nie myśli do końca racjonalnie w takiej sytuacji. Szok jest ogromny mimo, że przecież nie jest się małą dziewczynką i wie, że takie rzeczy się zdarzają, a także, teoretycznie, jak reagować.
    Dlatego uważam, że ma sens, aby organizatorzy konwentu wpisali podpunkt o molestowaniu do regulaminu. Uczestnik, wchodząc na teren konwentu, zgadza się na jego regulamin, więc regulamin jest jak umowa prawna. I taki podpunkt da do myślenia uczestnikom.
    Osobom, które dają porady typu “plaskacz” nie życzyłabym, żeby znaleźli się w podobnej sytuacji.

  9. Jak ktoś (ale chyba jako jedyny) zauważył – procedura już istnieje, a mówi o niej prawo cywilne i prawo karne. Tu nie o same procedury chodzi, ale raczej o znieczulicę świadków.
    Ktoś inny opowiedział z kolei swoją historię o kradzieży komórki z widmem kosy w żebrach – mnie przydarzyło się coś bardzo podobnego, szmat czasu temu. Osoba w takiej sytuacji oczekuje mimo wszystko asysty, której nie będzie. To jest zdecydowanie do wymiany u ludzi, którzy niby patrzą, ale wolą nie widzieć, bo nie.
    Teraz w drugą stronę (kto nie chce, niech nie wierzy): od czasu, kiedy to mnie napadli, nigdy nie uciekam i nie przechodzę obojętnie. Nieduży jestem, nie wyglądam jak zagrożenie, ale każdemu mogę powiedzieć z doświadczenia – wystarczy okazać sprawcy choćby odrobinę zainteresowania (“zostaw dziewczyny w spokoju, zobacz, przestraszyłeś je”), żeby mu już coś zaświtało. Mało co w mordę nie dostałem parę razy, ale za każdym z nich byłem skuteczny, bo wahanie przyłapanego odejmowało mu 200 od dezynwoltury.

    Ludzie są zbyt przestraszeni, a nie muszą. I nie powinni.

    1. Nie muszą, pewnie i nie powinni, ale, (nie)stety, nikt nie chce umierać za “wolność waszą i naszą”. No chyba, że w Internecie, tu jeden z drugim by każdego w jaja, potem plaskaczem i KO.

      I dlatego uważam, że anti-harrassment policy i wszelkie plakaty: “To nie Ty zrobiłeś/aś coś złego, idź, powiedz orgom, oni Ci pomogą”. Bo jest spore przyzwolenie społeczne, to fejm niespodziewającą się niczego laskę klepnąć po tyłku i w ogóle. I trzeba z tym wreszcie skończyć, nawet jeśli wielkie (w przenośni i dosłownie) tuzy żaldomu uważają inaczej.

      1. Umierać to i ja nie chcę, mam silny instynkt zachowawczy etc. Rzecz w tym, że ci, co to dla nich fejm, także za fejm umrzeć gotowi na szczęście nie są i reakcja dowolnego świadka rujnuje im intymność napastowania, działając raczej chłodząco.

  10. O ile sama idea szczytna o tyle np fanpage który powstał nagle przy incydencie z Pyrkonem i próbuje zrobić sobie na nim fejm jest żałosny i sprowadza się do wklejania ładnych obrazków. Nie zdziwię się jak zaraz zobaczymy na nim kwejki i linki do Ask’a słodkich adminek i adminków…

  11. “To, że kobieta/dziewczyna przybiera rolę jakiejś postaci na konwencie czy LARPie i przebiera się nie oznacza, że chce z tobą uprawiać seks.”

    No chyba kpisz. Przebierają się za te krasnoludzice i inne seksowne babeczki i sądzą że to pozostanie niezauważone. Dla nas to jasny sygnał “patrz, lubię fantasy i odsłaniam trochę ciałka, pofantazjujemy? :3”. Same się proszą.

  12. Podoba mi się bardzo ta niezwykle prosta rada, którą w kółko słyszę – ktoś cię złapał za tyłek, wsadził łapę pod stanik, namolnie pytał czy połykasz – generalnie, zmolestował?

    IDŹ NA POLICJĘ!

    Nie wiem w jakiej rzeczywistości żyją tak doradzający, bo na pewno nie w tej samej co ja. Bo ja żyję w rzeczywistości, gdzie policja robi problemy z próbą zgłoszenia faktycznego gwałtu, a co dopiero “lekkiego napastowania”. W rzeczywistości, gdzie policjant potrafi zignorować zgwałconą dziewczynę “bo nie wyglądała na zbyt wstrząsniętą” albo dochodzić ile dokładnie wypiła i w jakiej spódnicy, ja mam zgłaszać, że ktoś bez mojej zgody trzymał swoją rękę na moim udzie przez trzy sekundy? Siła ich śmiechu wypchnęłaby mnie spowrotem na ulicę.

    Przykro mi, żyjemy w podłej mentalności, ale jednym ze sposobów na jej zmianę jej głośne i otwarte mówienie o tym, że TAK, jest to duży problem, którego plaskacze nie rozwiążą oraz nie negowanie doświadczeń, które, niestety, ma większość kobiet.

  13. Zabrzmi to jak głos piernika ale za moich czasów delikwent zaczepiający w niekulturalny sposób dziewczynę zostałby zwyczajnie wzięty na buty. Może to i mało kulturalne rozwiązanie ale wysoce skuteczne.

    Nijak ma się to jednak do samej reklamy konwentu ponieważ golizną fantastyka stoi. Tak było, jest i będzie. Panowie nie obruszają się na szczucie męskim cycem, łydką i klatą na plakatach heroic fantasy więc i paniom wypadałoby podejść do konwencji z dystansem.

    1. Podejrzewam że było tak samo jak jest i za twoich czasów, mój agresor był w średnim wieku i stanowczo wyglądał na zanurzonego w fandomie. Kto wie, ile kobiet nie chciało nic robić “bo to takie żarty przecież”, za to zwyczajnie wycofywało się z konwentów po doznanej krzywdzie ze strony konwentowiczów.

  14. Koziołek, odnośnie Twojego ps-a wyobraź sobie taką sytuację: zostaję złapana za pierś przez nieznanego delikwenta. Tłok, ciasno, szansa, że ktoś poza mną to zauważy niska. Odwijam się ze wspomnianym przez Ciebie plaskaczem. Jak myślisz, ile osób zauważy moją krzywdę a ile zobaczy cios, do którego muszę wziąć minimalny przynajmniej zamach? W skali od 1 do 10 jak łatwo będzie ze mnie zrobić histeryczne babsko, które atakuje spokojnych gości konwentu?

    1. Tia.. tylko, że 95% mężczyzn gdy zobaczy, że dajesz komuś plaskacza włączy się (hmm.. może mógłbym być bohaterem i wybawić damę z opresji), wprawdzie pewnie max 10% cokolwiek zrobi (if any), jednak szansa że ktoś stanie po stronie spoliczkowanego faceta jest raczej niewielka. No chyba, że są w grupie.
      A to, że po fakcie będą go klepać po pleckach.. oh.. well społeczeństwo 😛

      1. mylisz się. Nikt nie zareagował na moją i Dominiki krzywdę, mimo że podniosłyśmy glosy. Rycerzami ratującymi damy w opresji jesteście jak to fantaści- w wyobraźni. Za to fandom jest seksistowski- w rzeczywistości.

        1. No toż to przecież napisałem (if any). A określenie fandom jest seksistowski jest bezsensownym uogólnieniem. Tak samo mogłabyś napisać, że społeczeństwo jest seksistowskie. Ludzie po prostu w większości są tchórzami i mają w tylnej części ciała to, że komuś dzieje się krzywda, póki mnie to nie dotyczy. Może to jest przykre, ale niestety prawdziwie.
          Hej, nie zrozum mnie źle, nie pochwalam ofc. osób które molestują innych, jednak faktem pozostaje, że póki osoby pokrzywdzone same nie wezmą się z karb z Tym problemem i nie wymuszą działania (choćby przez wezwanie policji), to nikt nic z tym nie zrobi. Bo i po co miał by się ktoś tym przejmować i brać sobie na głowę nie swoje problemy?

          1. Największy smut budzi to, że tu nawet nie trzeba być żadnym herosem. Wystarczy być człowiekiem, który otworzy gębę, w miarę głośno i często dosadnie, żeby sprawy nie zaszły jeszcze dalej. Małe byle co, ale wystarczy, by użyczyć odrobinę swojej siły tej osobie, co nie ma jej dość, by zawalczyć o siebie.
            A kto nawet tego nie umie, ten jest ekskrement. I to nawet nie gorący, a już lekko letni.

  15. konwent = miejsce publiczne = prawo karne.

    Konwent sam w sobie nie potrzebuje dodatkowych przepisów.

    1. Między innymi – tak. Ale zasady dotyczące bezpieczeństwa są dla potencjalnych ofiar, nie dla potencjalnych sprawców.

    2. powiem za siebie: moj agresor prawdopodobnie przypuszczał że jest zabawny, a nie że ejst przestępcą naruszającym cudzą nietykalnośc cielesną, stąd ta naklejka na biuście. Taki “żarcik” w klimacie “poka cycki” i pozostałych werbalnych cyckowych żartów którymi fandom jest przesiąknięty. Aż w końcu niektórzy doszli do wniosku że kobiece piersi to dobro publiczne, nie część ciała, pozostająca nietykalna.
      Zresztą zobacz reklamówkę Pyrkonu, gdzie kobieta robi za nagą ozdobę. Ci ludzie naprawdę nie rozumieją że kobieta jest osobą, ze swoją godnością, nietykalnością cielesną i innymi atrybutami niż wygląd.
      Więc: nie, spora częśc konwentowiczów nie rozumie.

  16. Ja tu czegoś nie rozumiem…

    1. Osoba molestowana lub zgwałcona odczuwa wstyd. Tak?
    2. Powoduje to bardzo silną blokadę psychiczną, która utrudnia zarówno złożenie zawiadomienia jak i bardziej po ludzku przyznanie się najbliższym, że takie zdarzenie miało miejsce. Tak?
    3. Nie przeszkadza to jednak by pisać o tym w necie… gdzie anonimowość jest mocno ulotna, a dla środowiska zorganizowanego wokół blogów/imprez ona praktycznie nie istnieje…

    Widzę tu pewną sprzeczność w zeznaniach. Nie mam zamiaru usprawiedliwiać jakiś dupków, ale z drugiej strony oczekuję też pewnego ogarnięcia.

    ps. dlaczego współczesne kobiety, chcące uchodzić za silne i samodzielne, nie stosują rozwiązań znanych od pokoleń i preferowanych w czasach “wiotkich i wątłych”, czyli plaskacza? Tego to już zupełnie nie rozumiem.

    1. Bardzo się cieszę Koziołku za podjęcie tego wątku – zobacz proszę, ile czasu minęło od premiery Diablo III. Uporanie się psychiczne z tym faktem na tyle, żeby o tym powiedzieć wogóle komukolwiek, zajęło mi dużo czasu. A mówić o tym trzeba, ponieważ temat jest ważny. Jak już napisałam, zarówno ja i Pluszak krzyczałyśmy – i nikt się nie zainteresował, nie podszedł, nie spytał co się dzieje. Właśnie dlatego trzeba uświadamiać ludzi, że molestowanie na konwentach to realny problem, zwłaszcza że ludzie powinni czuć się tam bezpiecznie.

      1. Ja nie wyobrażam sobie, że miałabym kogoś uderzyć. Mam swoje przejścia i nigdy, przenigdy nie użyłabym przemocy fizycznej. Poza tym jestem wątła i zwyczajnie się boję zaostrzyć sytuację. I nie jest moją winą, że jestem wątła i nie umiem się bronić-nie mam takiego obowiązku. Zapewnienie mi bezpieczeństwa to obowiązek w tym przypadku organizatora konwentu.

        1. To prosisz kolegę, by ci pomógł, wołasz ochronę, drzesz się, że sie pali – bo jak krzykniesz, że gwałcą, to przylecą popatrzeć.
          Dziewczyny, na konwentach obowiązują te same zasady co w życiu, nic innego. Ktoś się źle w stosunku do Ciebie zachowuje na ulicy to co zrobisz? Będzie zagrozone Twoje zycie, to co zrobisz?
          Ludzie, ogarnijcie się trochę.

          1. To nie jest takie proste, Nomad. Mnie rok temu zaatakowało troje typów podczas imprezy (niekonwentowej, ale byłem przebrany) i zareagowałem prawidłowo wyłącznie dlatego, że w tym samym czasie pracowałem w telefonie zaufania dla osób doznających przemocy, dzwoniły do mnie zszokowane i bezradne osoby z całej Polski, a ja do znudzenia powtarzałem im, jak reagować, kiedy doznaje się przemocy.
            Miałem wpojoną procedurę, więc tak, poszedłem do ochrony, wiedziałem że jeśli mnie spławią, to mam się domagać dalej interwencji, wiedziałem, że zadziała powołanie się na moje znajomości z czołowymi gośćmi imprezy… więc gdy mnie spławili, podałem nazwiska znanych osób.
            Dopiero wtedy ochrona potraktowała temat poważnie i wywaliła osoby – dwóch mężczyzn i kobietę – z imprezy. Przy okazji dowiedziałem się, że te same osoby molestowały tego samego dnia jakąś dziewczynę, która nie zgłosiła sprawy, a gdy podszedł do niej organizator – powiedziała, że nic się nie stało i odeszła.
            Gdybym nie był aż tak bardzo zaangażowany – nie zareagowałbym. Byłoby mi zbyt głupio lub też wydawałoby mi się, że nic takiego się nie stało. Co wiem, bo we wcześniejszych sytuacjach tak właśnie reagowałem.

    2. Pięknie napisane Koziołku. Jak kobieta może być jednocześnie silna i niezależna, a z drugiej strony w sytuacji kryzysowej, gdy ktoś nastaje na jej gonność osobistą, chować uszy po sobie i samemu zamiatać sprawę pod dywan, bo się wstydzę. Serio?
      Nawet jeżeli, bo jest to wstydliwa sprawa, to przecież możesz znaleźć kogoś (znajomego, przyjaciela/kę), który będzie w Twojej sprawie nico odważniejszy, bo w końcu nie mówi o sobie, a tak jest zawsze łatwiej.
      Jeżeli zostałaś lub zostałeś (bo to się też zdarza) molestowany, to tylko od Ciebie zależy, czy zamieciesz ten temat pod dywan i będziesz się wstydziła do tego przyznać, czy staniesz na wysokości zadania i ogarniesz się na tyle, by znaleźć sposób lub osobę, która Ci ten sposób podpowie i doprowadzisz do tego, że molestującej osobie odbije się to czkawką.
      Bo jak liczysz, że ktoś zrobi to za Ciebie, to się grubo przeliczysz. A jak uważasz, że ktoś ma obowiązek Cię chronić i to zrobić za Ciebie, to odbijasz się tutaj od mój gromki śmiech.

      1. dziękuję za dobrą radę, nagłośniłam problem i konwent Imadlis poczuł sie do odpowiedzialności mimo że molestujący agresor rozdawał tylko ich ulotki na Polconie. Więc dziekuję za dobre rady i radzę prognozy psychologiczne jako oraz i te rady następnym razem zachować dla siebie.
        Zaś uwagi o śmiechu w kontekście cudzej, szczegółowo opisanej krzywdy zupełnie sobie darować, bo wychodzi się na buca.

    3. Kolego Koziołku, wyobraź Ty sobie (byle bez szczegółów), że dopada Cię większy od Ciebie, brodaty i obleśny typ, przygwożdża do ściany, a potem (zamiast skroić Ci komórę jak normalny drechol), pakuje Ci łapę w spodnie i się tym odczuwalnie cieszy. Jesteś silnym facetem i w ogóle, no, ale on akurat jest silniejszy (jak to większość facetów jest silniejsza od babeczek). Całość trwa tak z minutę.
      Teraz wyobraź sobie (już możesz ze szczegółami), jak pięć minut później ogarniasz się, idziesz na policję, składasz zeznania, opowiadasz nie-anonimowo kumplom, co Ci się przydarzyło. Policjant patrzy na Ciebie dziwnie. Kumple w ogóle zabijają Cię śmiechem – a jeśli nawet nie, to wkrótce sklejasz się, że na basenie nie stają do Ciebie tyłem. Nigdy.
      Teraz przestań sobie wyobrażać i weź się ogarnij. Tak, wiesz, na serio.

      1. Nie wiesz od czego są kolana? Instrukcja obsługi: gościu przycisnął cię do ściany, stoi przed Tobą, ma lekko rozstawione nogi, podnosisz kolano z całą dostępną siłą prosto w jego jaja.

    4. “Z plaskacza” radzisz… ja dałam, właśnie w sytuacji molestowania (akurat nie na konwencie). Efekt? złamane trzy zęby – dla ścisłości moje… gościa to wyraźnie podkręciło :/ Są niestety są sk..le którzy twierdzą, że “kobiety lubią, kiedy je facet sponiewiera” i tych raczej taka reakcja nie powstrzyma – raczej odbiorą to jako zaproszenie i będą chcieli pokazać “kto tu rządzi”. Normalni faceci nie molestują… Jak najbardziej o temacie trzeba mówić.

  17. A co ma spot Pyrkonu do molestowania na konwentach czy jakichkolwiek imprezach masowych?
    Wycieranie sobie gęby spotem, by przedstawić problem molestowania jest śmieszny.
    Ktoś Cię molestował, to zgłaszasz to na policję EOT.
    Organizatorzy konwentów nie mają prawa interweniować w takiej sytuacji. Bo co mieliby zrobić, jak ktoś im zgłasza, że został zmacany? Wyprosić kogoś z konwentu? Na jakiej postawie? Słowo przeciwko słowu. I póki osoby pokrzywdzone nie nauczą się same ogarniać własnych problemów i załatwiać tego jak należy (zgłoszeniem na policję), to takie biadolenia, że konwenty są nie przygotowane na molestowanie są bez sensu.

    1. Na podstawie regulaminu. Każdy kto uprzykrza innym zabawę w sposób celowy i agresywny musi być wedle regulaminu usunięty z konwentu. W tym wpisie nie ma ani słowa o molestowaniu podczas Pyrkonu. Spot był katalizatorem do dyskusji na temat ważny a pominięty. Oczywiście, może Ci się nie podobać moje podejście do spotu z notki poprzedniej, ale TEN wpis nie jest o spocie a o zjawisku molestowania podczas imprezy masowej takiej jak konwent.

    2. No tak, faktycznie, organizator nic nie może zrobić. Zupełnie nic. (Skądinąd wiadomo, że może i że to działa, ale po co psuć sobie nastrój.)

      1. no organizatorzy Imadlis wprowadzają politykę przeciw molestowaniu i postarają się sprawdzić czy nie można zidentyfikować i wykluczyć sprawcy z dalszych czynności promujących swój konwent. Jak widać: można coś zrobić.

    3. Mi pierwsze co przyszło do głowy po obejrzeniu tego spotu to: ,,a potem dziewczyny narzekają na macanie na konwentach”. Zachęcanie do udziału w konwencie poprzez erotyzm to zaproszenie wysłane tym niewyżytym właśnie. Na youtubie rzucił mi się w oczy komentarz: dla mnie fantastyka to cycki. Serio chcemy takich ludzi na fandomowych imprezach? Dla mnie to jest główny problem z tą reklamą-że trafia w niepożądany target. Ta reklama pogłębia problem molestowania fandomowiczek, utwierdza stereotyp kobiety jako obiektu do macania i konwentu jako miejsca, gdzie można się poślinić do cycków.

  18. @Imladris: czy można oczekiwać, że w kolejnych edycjach będzie wyznaczona osoba/miejsce do której można zgłosić podobny incydent? Załóżmy, że potrafię wskazać sprawcę – czy można oczekiwać, że taka osoba zostanie usunięta z konwentu? Oraz: że to organizatorzy konwentu zajmą się zgłaszaniem sprawy na policję w takiej sytuacji?

    Generalnie: czy Imladris planuje przyjąć jakieś sposoby postępowania w przypadku molestowania (także seksualnego)?

    1. Taką osobą (podobnie jak w przypadku jakiegokolwiek innego naruszenia regulaminu lub przepisów prawa) jest najbliższa osoba z obsługi, ochrony lub organizator. Podobnie, można podejść do organizatorki i tam zawsze dyżuruje ktoś, kto zajmie się taką sprawą, w tym udzieli pomocy poinformuje odpowiednie służby.
      Naturalnie, taka osoba zostanie usunięta z terenu konwentu.
      Uczulimy również osoby które w tym roku będą promowały nasz konwent na ten problem.
      Na samym konwencie będzie wprowadzona anty-harassment policy.

      1. Super 🙂 To ważne i obowiązkowe działanie dla wszystkich konwentów, zwłaszcza gdy organizuje się cosplaye. Najważniejsze, żeby reagować, żeby była osoba do której można się zwrócić o pomoc przed poinformowaniem policji. Dziękujemy!

      2. “taka osoba zostanie usunięta z terenu konwentu”.

        Na podstawie zeznań ilu świadków ? Zapisu monitoringu ?
        Zeznania ochrony/innego organizatora nie powiązanego personalnie z osobą skarżącą ?

        Pozwolę sobie zabrać rolę advocatus diaboli – wina musi zostać bezsprzecznie udowodniona, inaczej mamy do czynienia z systemem stalinowskim czy innym, totalitarnym.

        Tego typu zmyślone zarzuty i tak są już używane jako mechanizm zemsty w prawdziwych procesach sądowych, jak się uchronić przed osobistymi przepychankami wśród rozemocjonowanych konwentowiczów?

  19. Jako organizatorzy Imladrisu przepraszamy za zaistniałą sytuację – nasz vlepki na Pyrkonie były rozdawane szeroko, w tym w całych kartkach, wszystkim chętnym w pomocy w ich dystrybucji – rozdaliśmy prawie 2 tysiące vlepek.Nie mieliśmy wpływu ani możliwości kontroli osób je rozdających. Uważamy, że takie sytuacje powinny być od razu zgłaszane na Policję.

    1. Dziękuję za odpowiedź, mam nadzieję że takie sytuacje już nie będą miały miejsca i spotkamy się na kolejnym konwencie w atmosferze ,,bezpieczeństwa i braterstwa” 🙂

    2. Cieszę się, że do tych przeprosin doszło, cieszę się czytając waszą reakcję na to wydarzenie- dobrze wiedzieć że Imadlis ma takie poglądy na kwestię molestowania. Więc może jakieś procedury na wypadek ewentualnych sytuacji też się u Was pojawią?
      Ach, i to był zeszłoroczny Polcon, nie Pyrcon.

      1. Przepraszam, literówka – naturalnie Polcon. Tak, jak już wspomnieliśmy w odpowiedzi na pytanie niżej, będzie działać w tym kierunku zarówno podczas konwentu, jak i przed.

        1. Czy mogłabym doradzić pozbycie się osobnika pasującego do opisu ze swojej ekipy, jeżeli jest on do zidentyfikowania? Nic więcej nie chcę, interwencję policji oraz inne działania interwencyjne uważam obecnie za zbyteczne.

          1. Naturalnie. Jednak, jak wspominaliśmy – nasze vlepki rozdawało bardzo wiele osób, często w ogóle nie związanych z konwentem. Były też do wzięcia (często w całych arkuszach) na zaprzyjaźnionych stoiskach (i było ich wiele). Tym niemniej, dołożymy starań.

      2. Hola.. nie przesadzacie? W takich sytuacjach wystarczy się naturalnie zachwować czyli zwrócić uwagę, powiadomić ochronę czy też strzelić zboczeńca w pysk ale od razu procedury?? Chyba Was pogrzało.. Pierwsze próby wprowadzenia do regulaminów takich treści wywołają prawdopodobnie postrzeganie takich konwentów jako miejsc dla zboczeńców. Podobnie jak z poprawnością polityczną osoby na konwencje zamiast wczuć się w klimat i zatracić w spotkaniach/rozmowach/whatever zaczną analizować każdy swój ruch/gest w stosunku do dziewczyny by nie być posądzonym o złe zamiary. Sorry ale to by była głupota. Plaskacz od kobiety czy też strzał w ryj od faceta powinien wystarczyć by pervert zrozumiał swój błąd.

        1. Ciekawe podejście: ignorowanie zboczków konwentom nie zaszkodzi – a wyraźne ich piętnowanie tak? Kogoś tu faktycznie pogrzało. A jeśli chodzi o osoby, które pod pojęciem wczuwania się w klimat rozumieją łapanie za cycki, to chyba powinny poszukać innego rodzaju konwentów. Rozumiem jednak, kolego, że boisz się potwora poprawności politycznej (śmiechłem trochę, ale niech tam), więc mam dla Ciebie (i Tobie podobnych) niezwykle prosty przewodnik:
          1. Nie łap za piersi.
          2. Nie łap za tyłek.
          3. Nie podszczypuj, nie pocieraj, nie liż.
          4. Interes trzymaj w spodniach.
          5. Łapki trzymaj przy sobie.
          6. Jak dziewczyna powie “nie” albo “przestań”, to przestań.
          Sześć prostych punktów (możesz zapisać nawet na wizytówce), a zasady masz wyłożone jasno i przejrzyście. Jak się zaczniesz w czymś zatracać, przypomnij je sobie, sprawdź, czy któregoś (nomen omen) nie gwałcisz i wszystko będzie gites.
          Wujek Stefan Ci to obiecuje.

          1. Nie będzie, niestety. Dochodzi jeszcze przemoc słowna/psychiczna, która często-gęsto, choć bagatelizowana, bywa gorsza niż ta fizyczna.

            Więc nie obiecuj zbyt wiele, wujku Stefanie 😉

          2. Wujek Stefan będzie się trzymał swoich obietnic. Przemoc słowna i psychiczna ma to do siebie, że poza swą najbardziej agresywną odsłoną działa tak naprawdę tam, gdzie jest długotrwała. No, a poza tym, patrz punkt 6 – białogłowa może powiedzieć “Przestań” również na propozycje słodkiej miłości w toalecie.
            A w ogóle to nie strasz biednych, zahukanych chłopaczków. Już boją się podchodzić do dziewczyn, teraz jeszcze będą się bali buziulkę słodką otworzyć.

          3. Chyba się nie zrozumieliśmy.. gdzie ja bronię zboczeńców? To że jest ich promil na konwentach ma skutkować zmianą regulaminu bo ewentualna ofiara nie potrafi sobie poradzić z tą sytuacją? Ktoś wcześniej napisał, że w zupełności wystarczy prawo, które aktualnie obowiązuje i tak tez uważam. Liczę, że przynajmniej po maturze będziesz potrafił czytać ze zrozumieniem zanim kogoś obrazisz.
            Rady zachowaj dla siebie i twoich bliskich.

          4. Ale czy ultradziwny powiedział coś złego? Po co jakieś zapisy w regulaminach? Zgłosić zachowanie zboczka, dać mu w ryj i tyle. To powinno wystarczyć.

  20. Ejże, nieprawda, że na każdym konwencie czyhają zboczeńcy… Fandom ma to do siebie, że jest pełen zjebów, od nimfomańskich małolat, po zboczeńców, więc i postrzeganie skrzywione. Niestety, tego nie da się wykluczyć.
    Poza tym byłam na tylu konwentach i nigdy nic mi się nie stało, ba, poznałam zajebistych ludzi…
    A za jakiekolwiek akcje delikwent dostałby w ryj, nie ma czego się wstydzić, a pokazać takiemu, że nie jest bezkarny. Wstyd? Że on nie ma z kim się wyładować i maca niewinne kobiety..?

    1. Bardzo się cieszę, że nigdy Cię coś takiego nie spotkało. Może wyrobiłam normę za Ciebie 😉 Oczywiście, nie na wszystkich konwentach tak się dxieje i – miejmy nadzieję – oby działo się jak najrzadziej, a najlepiej już nigdy więcej.

    2. A za jakiekolwiek akcje delikwent dostałby w ryj
      Chciałbym to zobaczyć.

      To znaczy… Bo ja dużo czytam, jak to jedna z drugą nie kopną w jaja/dadzą w pysk etc. Problem w tym, że w rzeczywistej sytuacji to nie jest takie proste. I nie dlatego, że duży wielki nerd odda i witaj SORze.

      Chodzi o paraliż w takiej sytuacji – a przynajmniej tak mi się wydaje. Nigdy nie doświadczyłem molestowania, za to… Zostałem okradziony. To znaczy tak, że mnie przewrócili na ziemię, postraszyli tym, że mi “kosę wsadzą”, zabrali komórkę i zwiali. Trwało to nie za długo, miało miejsce ponad 10 lat temu, ale zostawiło jakiś ślad (więc nawet nie chcę sobie wyobrażać, jaki ślad zostawia molestowanie seksualne). Ale wiesz, co jest w takiej sytuacji najbardziej zaskakujące? Szok. Nie jesteś w stanie zrobić nic, nie myślisz racjonalnie. Baza matrixowych ruchów, by obezwładnić przeciwników, jest niedostępna. Twój zawsze sprawnie działający generator dźwięków wszelakich milczy. Jesteś w szoku, a po chwili sprawcy/ów/czyń już nie ma i zostajesz z tym sama.

      I są pewnie ludzie, którzy potrafią w takich stresowych sytuacjach zareagować – ale wątpię, by był to jakiś znaczący procent. Reszta po prostu przeżyje szok, nie będzie umiała zareagować odpowiednio, bo będzie sparaliżowana psychicznie. Brzmi głupio i nieprawdopodobnie, ale tak jest.

      Dlatego warto promować takie akcje i kierować je, przynajmniej w moim przekonaniu, do ofiar. Nie dlatego, że winne, ale dlatego, że one muszą wiedzieć, że to one są ofiarami, że to nie jest w porządku i że ktoś zareaguje, gdy o tym powiedzą. Że nie zostaną wyśmiane, że zgłoszenie nie zostanie zbagatelizowane. Że tak trzeba.

    3. > Poza tym byłam na tylu konwentach i nigdy nic mi się nie stało

      Jechałem wiele razy samochodem i nigdy nic mi się nie stało, nie wierzę w te bezsensowne gadanie o wypadkach, bzdury jakieś.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *