Nutka apokalipsy

W ostatniej notce napisałam o ,,Metrze 2033” – grze na PC – gdzie ogromną część mrocznego post apokaliptycznego klimatu tworzy zestawienie obrazu i dźwięku. Ciemne, długie tunele metra czy przykryta wiecznym ni to śniegiem ni to popiołem Moskwa okraszone są o tyle mroczną, co melancholijną muzyką.
Jakub Ćwiek jest obecnie najgłośniejszym polskim przykładem, że muzyka, literatura i obraz są nierozłączne w popkulturze. Nowa książka Ćwieka, ,,Dreszcz”, jest mocno ,,muzyczna” – praktycznie tematem przewodnim jest rock and roll w swojej urbanistyczno – fantastycznej otoczce.

Sami na pewno zwracacie uwagę na soundtracki gier czy anime, nie wspominając już o kompilacjach tworzonych na potrzeby kina. Czy można zatem mówić o post apokaliptycznym nurcie w muzyce? Czy może jest on nieoderwalny od filmu lub gry? Co w nim dominuje?

W Internecie, jak to w Internecie, znajdziemy mnóstwo stron i podstron z muzyką pretendującą do miana post apokaliptycznej czy apokaliptycznej. Od Wikipedii zaczynając, na fejsbukach i forach kończąc. Może być ciekawą i odkrywczą przygodą wędrowanie przez niezmierzone kilobajty prywatnych play list okraszonych dumnym mianem ,,post apokalipsa”, ale nie dajmy się zwariować. Ile ludzi tyle opinii, i dla jednego post apokaliptyczna może się kojarzyć Katie Melua (bo akurat jakiś dewiant słuchał jej przy kampanii w Dead Island), a drugiemu … Beatlesi (chory, chory, chory Stephen King!).
Dlaczego akurat ta muzyka nie ma granic gatunkowych (i Black metal się znajdzie, i dubstep, i romantyczne balladki)? A jednak, słuchając jakiegoś kawałka, przeciętny fan post apokalipsy potrafi powiedzieć ,,o, to właśnie to!”?! Odpowiedzi należy szukać w latach 60. I 70., gdzieś pomiędzy zimną wojną a popkulturą amerykańską.

Nie chcę kłócić się z badaczami gatunku (a są tacy – dajmy na to Piotr Jezierski) o czas i miejsce powstania gatunku. Wizje zniszczenia i cywilizacji post apokaliptycznych towarzyszyły ludzkości od zarania dziejów. Myślę jednak, że obecnie dominują dwie, przenikające się wizje post apokaliptyczne – amerykańska i rosyjska. W wizji amerykańskiej dominują głównie półpustynne pustkowia i powrót do klimatu Dzikiego Zachodu. W wizji rosyjskiej, jak każdy się domyśla, mamy do czynienia ze stalkerami i jedynym słusznym szabrem.
Do czego zmierzam – z wizji amerykańskiej wywodzi się trend muzyczny w post apokalipsie. W Rosji radzieckiej nie było tak powszechnego dostępu do nieograniczonych cenzurą dóbr kultury (choć pewnie historycy mogą się kłócić, ze w Stanach lepiej nie było i nie jest), w USA natomiast zaczął panoszyć się kapitalizm i dziki konsumpcjonizm. Hollywood, przemysł filmowy i muzyczny ,,wybuchły” i nastały złote lata kultury amerykańskiej, szybko zamieniające się w nieopanowaną komercję.

Moim zdaniem to, co zauważa się u wielu pisarzy post apokalipsy w USA, ma początek w jednym filmie (konkretnie w ścieżce dźwiękowej). To ,,Chłopiec i jego pies”, który wylansował pierwszoplanowego aktora (potem zagrał w Miami Vice, you know… ) oraz utwierdził społeczeństwo amerykańskie w jego kulturowym seksizmie (mężczyźni ganiający po pustyniach za przysłowiową waginą, dziewczyna która ZAKOCHUJE SIĘ w chłopaku – niedoszłym jej gwałcicielu, od którego mądrzejszy jest jego pies, whatdafuuuuck…).* ,,Chłopiec i jego pies” to najbardziej kultowa post apokalipsa amerykańska, która czerpie garściami z westernu i czarnej komedii przy akompaniamencie muzyki Tima McIntire. Soundtrack jest mieszanką psychodelicznej muzyki filmowej z westernowymi balladami i lekko rockującymi kawałkami. W świadomości Amerykanów, ta szczególna estetyka lat 60. I 70. odcisnęła ogromny ślad jeśli chodzi o wszelkie późniejsze romanse z post apokalipsą.
Dla przykładu, Stephen King pisząc swoją najdłuższą post apokaliptyczną serię (,,Mroczna Wieża”), odnosił się do wielu rockbandów lat 60. I 70., m.in. do The Beatles. Niepokojące i przejmujące ballady dominują także w soundtracku do kończącego się właśnie sezonu The Walking Dead (chociażby Fink Warm ‘Shadow’). Również seria Fallout nawiązuje muzycznie do czasów sprzed zimnej wojny.

Na koniec, cytat z ‘A Love Song for the Post-Apocalypse’ nikomu nie znanego Rock, Paper, Cynic:

I want to whisper empty words to you in empty cities,
And see the billboards loom like headstones against the sky,
I want to follow the cracks in the sidewalk until we find the edge of the world,
We run with ashes in our hair and fear in our eyes.

Ave!

*Przepraszam, że nie widzę pięknych metafor, może nie znam się na kulturze wysokiej jednak na tyle, na ile bym chciała.