Jak nie stresować się przed prelekcją? Poradnik

Czołem!

Prelekcja się zbliża, a ciebie zjadają nerwy? Spokojnie, ogarniemy to! Jak część z moich czytelników wie, jestem doświadczoną mówczynią. Wygadałam kilkaset godzin na prelekcjach, panelach, wykładach i szkoleniach. Choć może się to wydawać niezwykłe, to kiedyś bałam się wystąpień publicznych. Moja historia potwierdza, że mało kto rodzi się z talentem do wystąpień przed publicznością. Dziś chcę nauczyć cię, jak pokonać lęk i zacząć wychodzić ze swoją pasją do ludzi.

Do prelegentów, panelistów, pisarzy i prowadzących

Zbliża się ostatni weekend lipca, czyli czas najbardziej wholesome konwentu w Polsce – czas na Skiercon. W związku z tym już kilka osób prosiło  mnie o pomoc w przygotowaniu się. Były wśród nich pisarki, panelistki i uczestnicy panelu. Co zrobić, żeby pierwsza prelekcja przebiegła bezboleśnie?

Jako że z problemem wystąpień na konwentach mierzy się wiele osób, postanowiłam pomóc Wam tym tekstem. Mam nadzieję, że znajdziesz w nim techniki i narzędzia, które realnie pomogą Wam nie stresować się pierwszą prelekcją czy panelem, a moje prywatne historie i anegdotki nastroją Was pozytywnie i tchną w Was ducha walki.

O tym, jak zrobiłam z siebie idiotkę przed proboszczem

Dzisiaj, kiedy na konwentach słuchają mnie i znajomi i zupełnie obce osoby, wciąż zdarza mi się słyszeć opinie typu „masz do tego talent”, „Dominika potrafi”, „ja bym nie umiał/a”, „z tym trzeba się urodzić”. Bzdura! Niech za przykład posłuży nieco moich prywatnych doświadczeń.

Pamiętam, jak zmuszanie do akademii szkolnych i recytowania w szkole nie pomagały introwertycznej, żyjącej w swoim świecie małej Dominice w pokonaniu strachu przed publiką. Jeszcze na studiach zawalałam większość egzaminów ustnych, ze strachu przed konfrontacją a rozmowy kwalifikacyjne w pracy były dla mnie koszmarem.

Kiedy byłam w podstawówce, została mi przydzielona rola pasterza. Dostałam całkiem sporo tekstu (jak na mnie), którego wykuwałam się na pamięć i który ćwiczyliśmy wielokrotnie na próbach. Ale kiedy przyszedł czas premiery, odpadłam.

Ze stresu (i według mnie również przez neuronietypowość) zapomniałam tekstu w kluczowej scenie komediowej – i to nie raz, a dwa razy, na dwóch przedstawieniach. Przed dyrekcją, rodzicami i (ha!) proboszczem. Proboszcz, w purpurowych szatach prałata, wyglądał jak kardynał Riszelię. I tak, zaczął bić bardzo wolno i bardzo głośno brawo, niby żeby rozluźnić atmosferę. Nie rozluźnił.

Migotanie przedsionków

Ten cały przydługi wstęp znalazł się tu po to, żeby przekonać Cię, że naprawdę możesz nauczyć się występować publicznie bez zbędnego stresu, spoconego czoła i migotania przedsionków. Nie potrzebujesz do tego podręczników, coachów ani dupogodzin powtórzeń.

Wszystkie triki, które wymieniam poniżej, są wynikiem moich prób i błędów z czasów, kiedy starałam się przełamać i zacząć wychodzić do ludzi ze swoją pasją. Od 2014 r., czyli mojej pierwszej prelki, wiele się zmieniło. I jeśli mi się udało, to może się udać i tobie! I choćbyś szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknij, ale na wypadek weź miecz ze srebra.

Nazywam się Inigo Montoya. Jesteś na konwencie. Przygotuj się na prelekcję.

Swoją prelekcję zawsze zacznij od przywitania i powiedzenia, kim jesteś. Publiczność czuje respekt przed specjalistą i jest mniej chętna do przekrzykiwania twojej prezentacji jeśli będzie mieć informację, że serio znasz się na temacie. To też uspokaja publikę, że wykład przeprowadzi osoba mówiąca z sensem. Możesz zacząć od:

  • Witaj. Jestem Smaug, posiadam grotę pełną skarbów i tysiącletnie doświadczenie w zdobywaniu złota. Na dzisiejszej prelekcji porozmawiamy o tym, jak strzec góry swoich skarbów przed podłymi krasnoludami.
  • Czołem. Nazywam się Dominika Tarczoń. Możecie mnie znać pod pseudonimem Nerd Kobieta. Od 10 lat zajmuję się promocją fantastyki. Pracowałam dla dużych wydawnictw i wypromowałam wiele bestsellerów, w tym książki Tolkiena, Le Guin czy Kinga. Wygadałam setki godzin na konwentach o postapo, fantastyce i branży wydawniczej, a zaczynałam od bloga. Dzisiaj pogadamy o tym, jak znaleźć książkę z potencjałem na bestseller.

Ja zawsze dodaję, że wg zasad konwentowych mówimy sobie na „ty”, a w trakcie mojej prelekcji uczestnicy mogą zadawać pytania – i jeśli zdążymy, na koniec zrobimy jeszcze jedną serię pytań i odpowiedzi na offtopy wielkiego kalibru.

Stresujesz się pytaniami w trakcie prelekcji? Na początku poproś o wstrzymanie się z pytaniami na koniec, np. ostatni kwadrans wyznaczonego w programie czasu. Wybierz ten sposób prowadzenia prelekcji, który najmniej będzie kojarzyć ci się z egzaminem, a najbardziej z rozmową. W końcu konwent to głównie wspólne jaranie się fantastyką, więc w uczestnikach będzie za dużo endorfin, żeby marnowali energię na atakowanie twojej prezentacji.

Top 7 trików na stres przed prelekcją

1. Notatki

Dobre notatki to pół sukcesu na prelekcji. Dlaczego? Ponieważ masz kontrolę nad tym, co mówisz. Czujesz się przygotowan_, a więc bardziej pewn_ siebie. Uczestnicy nie wiedzą, co zaplanował_ś, wiec jeśli coś pominiesz – nie wydarzy się żadna tragedia.

Jak szykujemy notatki? Rekomenduję zapisywania kluczowych zdań oraz bulletpointów. Dzięki streszczeniu wiesz, co masz mówić i trzymasz się wyćwiczonego tempa prelekcji.

 Osobiście często mam duet notatki + wydrukowana prezentacja (lub notatki na wydrukowanej prezentacji). Jestem spokojniejsza, bo mam świadomość, że się przygotowałam.

Pamiętaj, że notatki nie musza być jak praca dyplomowa czy antyczne scrolle. Jeśli masz ze sobą kartkę sztuk 1 to wiedz, że już jesteś przygotowan_.

2. Woda

Po drugie, woda. Popijaj wodę niegazowaną (często konwenty mają wodę dla twórców programu),dzięki czemu będziesz łapać oddech. Woda w trakcie prelekcji jest jak joga dla mózgu. To też świetne narzędzie, gdy tracisz wątek, zapominasz słowa czy nie wiesz, co powiedzieć. Woda nie tylko cię orzeźwi, ale również da chwilę na zmianę strategii mówienia. Serio, te kilka sekund ci wystarczy! Zaufaj swojej głowie!

Rada:

Czujesz, że serce ci wyskoczy z piersi, sala wiruje, nie możesz oddychać? Boisz się, że wpadasz w atak paniki? Nawiedzają natrętne myśli? Przyłóż do skóry butelkę zimnej wody – naukowo udowodniono, że ten szok fizyczny automatycznie hamuje postepowanie paniki. To jak odcięcie kończyny ugryzionej przez zombiaka. Wirus się nie przedostał. Jesteśmy ocaleni, Rick!

3. Kontakt z salą

Kontakt z salą dodaje ci 10 pkt charyzmy u każdego z obserwatorów. Jak go wyćwiczyć? Proste – fake it, till you make it.

Dobra, może nie takie proste. Bo co to znaczy „udawaj charyzmę”? Spokojnie, już mówię, jak to robić:

  • Gdy mówisz swobodnie, popatrz sobie po sali. Spójrz na ludzi od prawa do lewa. To stary sprawdzony sposób (!) muzyków na koncertach, ponieważ daje wrażenie, że masz kontakt z każdą osobą na sali. Wszyscy poczują się zauważeni, przez co podświadomie w obowiązku, by aktywnie słuchać, a nie wbijać level w grze o alpakach.
  • Ten sposób jest świetny, gdy zjadają cię nerwy! Poproś kogoś (wystarczy 1 osoba!), przy kim czujesz się swobodnie, aby była na twojej prelekcji. Nie musicie się nawet bardzo dobrze znać, wystarczy że czujesz się dobrze w jej towarzystwie. Gdy będziesz potrzebować potwierdzenia i moralnego wsparcia, spójrz na nią. Znajoma sympatyczna twarz zrelaksuje cię, wytworzysz trochę oksytocynki i przestaniesz się denerwować.

Rada:

Możesz bezpośrednio przed prelekcją poprosić te osobę, aby była dla ciebie moralnym wsparciem – dzięki temu osoba ta będzie wiedziała, że ma cię aktywnie słuchać, być zainteresowana i być uśmiechnięta, kiedy trzeba. To serio działa! Nie ma też nic złego czy wstydliwego w poproszeniu o bycie moralnym wsparciem!

  • Jeśli twoje moralne wsparcie nie może być na twojej prelekcji, to jeszcze nic straconego. Wybierz 1 – 2 twarze z sali, które wydają się być pozytywne i wystarczająco zaangażowane. To oznacza, że mają patrzeć na ciebie przynajmniej w sposób neutralny. A może przypominają ci kogoś miłego.
    Obiecuję, że gdy na nie spojrzysz, poczujesz się lepiej. Osoby te też będą czuły, że mają z tobą więź i ich zaangażowanie będzie rosło. Gdyby nie daj Perunie ktoś wyszedł, przeskocz sobie na inną twarz. Jak Arya w Grze o tron.

UWAGA! Po kilku prelkach te narzędzie nie będzie ci już potrzebne, ponieważ nauczysz się czerpać energię z całej Sali. Jak wampir. Hssss!

4. Dramatyczna pauza

Kolejny trik na ożywienie terakotowej armii… przepraszam, ciężkiej publiczności. Kiedy używać pauzy:

  • między głównymi wątkami [mm, okazja do napicia się wody],
  • przed żartem [patrz pkt 6. aka comedy relief],

Do gatunku dramatycznych pauz zaliczam również pytania resuscytacyjne, tj.:

  • Czy wszyscy się zgadzają?
  • Czy do tej pory wszystko jest jasne?
  • Czy macie jakieś pytania do tego wątku?
  • Czy kogoś spotkało X lub zauważył Y? [Np. czy czytając tę książkę/serię też zauważyliście, że…?]

UWAGA! Używanie dramatycznych pauz i resuscytacji może powołać do życia potwora, jakim jest zagadywacz.

5. Co, jeśli ktoś mi przerywa? Trening bicka charyzmy

Ok, Nerdzie, ale co jeśli mam na sali osobę, która ciągle mnie przerywa? Co zrobić, jeśli ktoś wybija mnie z rytmu? Jak zmieść z planszy zagadywacza?

Zagadywacz to konwentowicz na stałe występujący w fandomie. Na miejsce jednego często respawnuje się drugi. Na szczęście w bestiariuszu poniżej dowiesz się, jak sobie z nimi radzić.

Po pierwsze i najważniejsze, nastawienie! Pamiętaj, że to ty jesteś szefem podczas swojej prelekcji. Masz prawo do skończenia wypowiedzi w czasie przewidzianym w programie. To twój punkt programu został przyjęty, więc jeśli ktoś notorycznie ci przerywa i wytyka błędy/nieścisłości/inne zdanie, warto podyskutować (może przydałoby się jednak przejrzeć prelkę albo wymienić źródłami), ale dyskusja nie może wejść na pierwszy plan, bo po ludzku nie starczy Ci czasu.

Po drugie, ucinacze! Kulturalne, acz zdecydowane ucinanie zagadywaczy:

  • To bardzo ciekawe podejście/komentarz, ale mamy tylko x minut, a przede mną jeszcze dużo slajdów. Dokończę prezentację/prelekcję i wtedy zrobimy czas na pytania, ok? [Będziesz mieć czas dokończyć prezentację bez zbędnych pytań]
  • Dokończę tylko wątek/slajd/główną myśl i wtedy wrócimy do tego pytania, dobrze? [Daj sobie czas na 2-3 zdania, napij się wody by ogarnąć myśl-strategię i wtedy poproś z uśmiechem o powtórzenie pytania]
  • Źródło X? Dzięki! Zapisuję sobie i sprawdzę je w domu. Teraz wolę posługiwać się źródłami, które sprawdził_m i na których bazuję w trakcie tej prelekcji. Prezentację wrzucę w miejscu X (np. na stronie, grupie etc.), wiec po konwencie możecie wrócić do zaproponowanych przeze mnie źródeł.
  • Temat X? Tak, będę o tym mówić za x stron/slajdów. Wrócimy wtedy do tej rozmowy, ok?

Wykorzystywanie tych zdań pozwoli ci na prowadzenie dyskusji na twoich zasadach i w twoim stylu. Jeśli chcesz z kimś wymienić się opiniami na „już”, zrób to po dokończeniu własnego głównego wątku. Powiedz uprzejmie, że dokończysz wątek i poprosisz tę osobę o rozwiniecie pytania po tym, jak przestaniesz mówić. Daj sobie 2 – 3 zdania na dokończenie głównej myśli i wtedy poproś tę osobę o powtórzenie pytania. To daje ci władzę nad sytuacją, ergo spokój ducha i poczucie kontroli – zabijacze stresu na prelce.

Wielokrotnie przerywano mi w trakcie prelekcji i często okazywało się, że ktoś chciał koniecznie odnieść się do zagadnienia, które miałam przedstawić w następnym kroku/slajdzie. Dlatego warto dokończyć główny wątek, bo może się okazać, że zagadywacz już otrzymał odpowiedź na swoje pytanie.

Jeśli faktycznie ktoś wyprzedza twój naturalny tok prelekcji, warto się odnieść do tej osoby:

  • To wątek, o którym mówił_ś, prawda?
  • Pytał_ś o ten temat, czy masz jeszcze jakieś komentarze, może chcesz coś powiedzieć w tym temacie? [Kiedy przerobisz temat, o który pytał zagadywacz].

Dzięki temu pokazujesz widowni, że można z Tobą rozmawiać i wchodzić w dyskusję. Ale nadal odbywa się to na twoich zasadach!

Rada:

Gdy ktoś jest bardzo uparty i masz wrażenie, że pochodzi to z jakiegoś kiepskiego miejsca czy złej woli, zrób wdech, daj się wygadać tej osobie (bo pewnie właśnie mówi), po czym rzuć granatem dymnym: zasłaniaj się ograniczonym czasem i dużą ilością materiału. Zawsze działa.

Na szczęście im więcej prelekcji przeprowadzisz, tym większy będzie twój bicek charyzmy i tym lepiej będziesz radzić sobie z kontrolą tłumu.

6. Comedy relief vs prelekcja

Dziś traktuję komedię jako część mojego stylu prowadzenia prelekcji (a nawet szkoleń!), ale na początku kariery używałam jej jako narzędzia pomocnego w opanowaniu stresu.

Po 1., kiedy śmiejesz się razem z widownią, w Twojej głowie pojawiają się opinie od ego:

  • śmieją się ze mną, więc nie ze mnie,
  • śmieją się ze mną, więc jestem zabawny/a,
  • śmieją się ze mną, więc podoba im się.

Po 2., przerywniki komediowe mają wiele zastosowań technicznych:

  • pomagają panować nad dynamiką spotkania,
  • utrzymują poziom koncentracji uczestników,
  • rozładowują napięcie.

Wielu prelegentów używa humoru jako element odstresowania siebie i/lub widowni. Bardzo to polecam, o ile humor jest zgodny z Tobą (nie jest na siłę, a coś ewidentnie cię bawi), nie jest niepotrzebnie wulgarny (chyba, że tematyka wystąpienia na to pozwala – np. stand up lub prelekcja o komedii), jest dopasowany do sali (np. do wieku uczestników).

Jak używać humoru podczas prelekcji? Możesz posługiwać się np. memami dotyczącymi tematu. Możesz opowiadać anegdotki. To ty jesteś głównym źródłem informacji, a więc również naczelnym błaznem/chochlikiem/klaunem/Stańczykiem.

Kiedy zaś jesteś panelistą lub prowadzisz panel, wiele zależy od twojego poczucia swobody i kierunku, w jakim prowadzona jest rozmowa. O tym, jak występować wspólnie z innymi osobami przed publicznością powinien powstać kolejny tekst.

7. Kiedy widownia jest ciężka jak życie w Velen

Tak naprawdę to będziesz się denerwować przez pierwsze 5-10 minut. To najgorszy okres w trakcie wystąpienia, bo to czas najbardziej kamiennej twarzy uczestników. Ty czujesz się, jakby jastrząb obserwował każde twoje potknięcie.

Tymczasem jastrząb – Marian Jastrząb, siedzący w trzecim rzędzie i wyglądający jakby miał cię zaziewać na śmierć, lub co gorsze wyjść! – pisze smsa do znajomych, w której jest sali i jeszcze się zastanawia, co wybrać z konwentowego food courtu na obiad i czy krzesło nie jest za twarde.

Musisz przebrnąć te pierwsze 10 minut, ponieważ jak tylko zaczną pojawiać się pytania z sali, zaczniesz wchodzić w bardziej swobodne interakcje z ludźmi. Pamiętaj, to TY tu jesteś specjalistą! A przynajmniej przez najbliższą godzinę.

Rada:

Jeśli pytania się nie pojawią a tłum będzie twardy jak boss w Elden Ring, zafiksuj się na swojej prezentacji. To coś, co lubisz, co jest dla ciebie fascynujące. Po chwili zapomnisz o stresie, ponieważ ulubiony temat znarkotyzuje cię wyrzutem dopaminy, ew. serotoniny.

Podsumowanie

Wszystkie te triki to moje know how, wyrobione podczas kilkuset godzin na konwentach i szkoleniach. Czas, aby moja moc i wiedza tajemna posłużyły siłom dobra. Korzystaj z nich mądrze.

UWAGA! Wygłaszając prelekcję obserwujemy salę i reakcje widowni. Polska publika jest bardzo trudna, słabo się angażuje i czasami nie wiesz, co robić, aby przełamać lody – zwłaszcza w pierwszych minutach interakcji.

Nie zliczę, na ilu koncertach byłam, na których ludzie stali i patrzyli na muzyków jak zombie. Dlatego musisz obudzić w sobie nieco weselnego wodzireja. Sama często zakładam, że sala potrzebuje ok. 10 minut na rozruszanie. Nie wyrzucaj sobie niepowodzeń, tylko próbuj dalej.

Miłego konwentu! Dasz radę!

Ave!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.