Nowe opowiadanie Rowling z serii o Harrym Potterze – szybka recenzja

tumblr_lodfre3tsl1qzdwano1_500Czołem.

Prezentuję Wam dzisiaj szybką recenzję najnowszego opowiadania J.K. Rowling w uniwersum Harry’ego Pottera. Z pewnością nikt nie spodziewał się, że Rowling powróci do świata Hogwartu. Choć – prawdę mówiąc – osobiście trochę się jednak spodziewałam.

Opowiadanie ma formę artykułu z Proroka Codziennego – przypisanie autorstwa Ricie Skeeter (chyba już mocno pod sześćdziesiątkę!) jest świetnym zabiegiem ze strony JKR. Tak naprawdę Rowling podaje nam na tacy wszystko i… nic. Z tekstu dowiadujemy się głównie, że Neville ostatecznie pobrał się z Hannah, a nie z Luną – jak mogliby tego chcieć fani filmowej serii. Niestety, nie ma ani słowa o Draco. Na uwagę zasługuje fakt, że Luna wyszła za wnuka Newta Scamandera – bohatera powstającego właśnie filmu z uniwersum. Może to wskazywać drogę, jaka planuje pójść Rowling w kontekście serii o Harrym Potterze. Bo czy Rowling do serii wróci? Założę się o ognistą Ogdena, że tak.

Najważniejszą wiadomością przekazaną fanom przez Rowling w artykule Rity jest ostatnie zdanie: „Gwardia Dumbledore’a: Ciemna Strona Demobilizacji, która będzie dostępna w Esach i Floresach już 31 lipca” (tłumaczenie TUTAJ).

Czyżby Rowling zamierzała wypuścić kolejną książkę – a przynajmniej nowelę – już w lipcu?

Wydaje mi się, że Rowling jest wypalona i wraca do korzeni swojej twórczości, czyli właśnie do Pottera. Nie jest żadną tajemnicą, że jej jak dotąd trzy kryminały nie cieszą się specjalną popularnością, a raczej – nie dorównują popularnością serii o „małym czarodzieju”. Fani serii o Harrym nie są do końca zachwyceni kryminałami Rowling – nie tylko z powodu sentymentu do Pottera, ale generalnie z jednego prozaicznego powodu. Nowe książki Rowling nie są spektakularne. Są poprawne. Widać, że Joanne nie czuje się pewnie w tej stylistyce – i być może dlatego pisze pod pseudonimem. W świecie kryminału była debiutantką. W świecie fantastyki jej pozycja jest za to… królewska. Czy JKR boi się, że nie sprosta wymaganiom fanów? Na pewno. Każdy autor po tak spektakularnym sukcesie bałby się porażki nowych tytułów, zwłaszcza gdy musi borykać się z nieprzychylnymi opiniami zazdrośników (jak np. plotki, że seria o Harrym Potterze to zasługa sztabu PR – owców i ghost writerów).
Osobiście uważam, że powrót JKR do uniwersum Pottera z nową serią powieści wyszedłby jej na dobre. Nie z powodu sławy czy pieniędzy (choć złotej kury się nie zażyna, o czym może świadczyć filmowa „kontynuacja” uniwersum*). Również nie z sentymentu do czytelników. Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy cofnąć się do początków serii.

JKR napisała Harry’ego w burzliwym, depresyjnym i dość przytłaczającym momencie swojego życia. Seria była dla niej niejako oderwaniem się od rzeczywistości, rodzajem prywatnej terapii**. Ze swojej strony uważam, że byłoby to zbawienne dla JKR – nie ma nic lepszego dla pisarza, niż pisanie z głębi siebie. Kryminały Rowling uważam za trochę wymuszone, tak jakby Joanne chciała przekonać samą siebie, że potrafi napisać coś innego, niż Potter. Szczerze wierzę, że potrafi. Ale wolałabym też, gdyby trzymała się fantastyki.

Dla mnie jako fanki serii najlepszym wyjściem byłoby ostrożne otwarcie uniwersum, jak w przypadku S.T.A.L.K.E.R.a czy Metro 2033. Jako że sama JKR wprost stwierdziła, że nie mogłaby napisać prequelu bądź sequelu, co stałoby na przeszkodzie otwarcia uniwersum? Większość fanów chętnie przeczytałaby o Lilly, Jamesie i Syriuszu – zwłaszcza w kontekście szalonych przygód z Lupinem. Oczywiście, świadomość ich okrutnego końca w oryginalnej serii mogłaby przyćmiewać radość z – załóżmy – pierwszych tomów, opisujących poznanie Huncwotów i naukę transmutacji. Mi nigdy do końca nie podobała się historia Huncwotów – z całej tej bandy darzyłam sympatią jedynie Lupina***. Jednak historie dzieci bohaterów (niekoniecznie głównych bohaterów serii HP, choć konstrukcja Teddy’ego Lupian brzmi jak rasowa sierota z dobrej powieści dla młodzieży), jakiś pozytywny Mugol – o, o tym w wydaniu Rowling bym poczytała. Kupiłabym taką książkę w ciemno.

Nie bez powodu Rowling użyła Rity Skeeter do konstrukcji tej krótkiej formy. W sumie, wszyscy czytelnicy serii przyzwyczajeni są do tego, że słowa Skeeter należy przesiewać przez grube sito. Pisarka zostawiła sobie furtkę – tak naprawdę dzięki temu „Artykułowi” ma sporo możliwości w tworzeniu historii dorosłego Harry’ego. A że nie wszystko się zgadza? W końcu Prorok Codzienny kłamie, nie?

Ave!

 

*”Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć”

** Polecam artykuł na blogu o HP: http://harry-potter-kolekcja.blog.onet.pl/2008/11/04/narodziny-harryego-pottera/

*** Team Snape, „Always”
_____________
Foto uzyte we wpisie pochodzi z pinterest.com, co do właściciela zdjęcia – jest trudno odszukiwalny, Plox help