Inne

Zombie idzie przez park – The Walking Dead

Czołgiem!

Zombie idzie przez park to najnowsza seria wpisów na blogu Nerd Kobieta. Podrzucam Wam w niej pomysły na klimatyczny zombiaszczy serial, do obejrzenia przy garnuszku grzanego piwa, z szelestem umierających liści za oknem. Dzisiaj na tapetę bierzemy bodajże najsławniejszy serial o zombie – The Walking Dead. The Walking Dead trochę zawładnął tą serią wpisów, ale nie ma się czemu dziwić – to największy sukces serialu postapokaliptycznego od czasów Jeremiah (a to były mocne lata 90-te). Nie będę się jednak rozwodzić nad poprzednimi pięcioma sezonami, ale pokrótce zastanowię się, co może czekać nas w kolejnym.

Uwaga – mimo to notka może zawierać spoilery poprzednich sezonów. Wszelkie gdybania nad nowym sezonem są tylko moimi rozmyślaniami – nie czytam spoilerów, bo w przypadku TWD tylko potęgują rozczarowanie, gdy coś nie idzie po mojej myśli w scenariuszu…

Powrót TWD do AMC planowany jest na 11 października (w Polsce – HBO, 12 października). Scenariusz do odcinka, rozpoczynającego szósty sezon, powstał dzięki tandemowi Scott’a M. Gimple i Matthew Negrete. Scott odpowiedzialny był m.in.: za odcinek The Grove (‘just look at the flowers!) czy Save the last one (kiedy Shane zdobywa sprzęt medyczny/apteczkę, poświęcając Otisa). To bardzo pozytywne wieści, w kontekście ostatnich dwóch sezonów. Matthew z kolei napisał scenariusze do Indifference (odcinek, w którym Rick wyrzuca Carol z grupy) czy Spend (w  którym Glenn oglądał śmierć Noah, uwięzionego w obrotowych drzwiach).

Oznacza to tyle, że AMC planuje cyniczną rozróbę i emocje już na początku 6. sezonu. Niestety, Negrete nie jest najlepszym scenarzystą TWD – zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że jest jednym z gorszych. Pracował już we współpracy z innymi scenarzystami serialu – jak w przypadku odcinków Slabtown (Beth budzi się w szpitalu) czy Consumed (Carol i Daryl wyruszają w poszukiwaniu Beth, odcinek z autkiem na krawędzi mostu).  Nie były to najgorsze odcinki, ale były przesiąknięte dziwnym klimatem zbliżającym się do emocji z telenoweli. Mi nie do końca to pasowało.

Piąty sezon zakończył się niezbyt epicko, al. Ena pewno interesująco. Rick ze swoją ponurą kompanią w końcu przejął władzę (ok, władzę wykonawczą) w miasteczku. Znający komiks fani czekają na powrót zombie (w wielkim stylu), ucięte kończyny, śmierć głównych i lubianych bohaterów (jeżeli w TWD da się jeszcze lubić poza Carol). Znajomość komiksu napawa mnie optymizmem, ale jest jeden drobny szczegół, który mnie martwi.

Wybór reżysera. Nicoretto to zdecydowanie nie jest mój ulubiony director w serii. Po przeciętnych web – serialach zaczynam się obawiać, że ekipa serialu odcina kupony, wybierając najtańszego i najpłodniejszego rzemieślnika, w tyle zostawiając artystów. Może Scott Gimple „dokoksuje” ten odcinek, choć reżyseria Grega Nicoterro podszywa mi taką konkluzję – to nie będzie Days Gone Bye. Ba, to nie będzie nawet Cherokee Rose. Choć wciąż mam nadzieję…

Ave!