Kolejny polski STALKER! Wywiad z Krzysztofem Haladynem

Czołem!

Obiecałam Wam wywiad z Krzysztofem Haladynem, autorem książki „Na skraju strefy”. I oto jest!
Kim jest Krzysztof Haladyn? O sobie mówi, że jest zwyczajnym stalkerem. W wolnych chwilach uprawia skateboarding, jeździ na nartach i jest zapalonym urban explorerem. Aktywnie działa w środowisku Pogan Wrocławskich.

„Na skraju strefy” to Twoja pierwsza wydana powieść. Pisałeś wcześniej do szuflady? A może gdzieś publikowałeś?
Pisać lubiłem od zawsze, przelewanie historii na papier sprawia mi przyjemność. Napisałem kilka tekstów do szuflady. Dwa opowiadania („Winda” oraz „Zona”) zostały bardzo dawno temu opublikowane w portalu CarpeNoctem.pl, ale dziś już ich tam nie znajdziecie. Kto wie, może kiedyś przetrząsnę szufladę i znów wypłyną na światło dzienne?
Mój reportaż z wizyty w Zonie można też przeczytać w dwumiesięczniku „Zielona Planeta”, nr lipiec-sierpień 2013 roku.

Pomysł na opowiadanie w uniwersum S.T.A.L.K.E.R. chodził za mną jakiś czas. Kiedy usiadłem do pisania okazało się, że wyszedł z tego właściwie wstęp do książki. W głowie kipiało, palce świerzbiły żeby jeszcze trochę postukać w klawiaturę. Właśnie wtedy Fabryka Słów ogłosiła konkurs „Stalkerzy do piór”. Postanowiłem wysłać tekst zaznaczając, że pracuję nad dalszym ciągiem. Historia spodobała się w wydawnictwie na tyle, że zaproponowano mi kontrakt.

 

Jaka była Twoja droga do wydania książki w Fabrycznej Zonie?
Zona fascynowała mnie od dziecka. Pochłaniałem filmy i książki na jej temat, na długie godziny wsiąkłem w S.T.A.L.K.E.R.a katowanego na starym pececie. „Ołowiany świt” Michała Gołkowskiego przeczytałem w jedną noc, pozostałe książki z tego uniwersum także dość szybko.

Byłeś w Czarnobylu dwa razy. Jak wpłynęło to na twoją twórczość?
Wizyta w Zonie była moim marzeniem. Zobaczyć strefę wykluczenia na własne oczy to niesamowite przeżycie. Klimat który tam panuje starałem się wykorzystać w mojej książce. Samotnie wchodzisz do piwnicy opuszczonego od niemal trzydziestu lat budynku, słyszysz terkotanie dozymetru i kapanie wody, wciągasz w płuca powietrze przesycone kurzem, stęchlizną i cholera wie czym jeszcze – takie przeżycia mocno stymulują moją wyobraźnię.

Kiedy rozgrywa się akcja „Na skraju strefy”, w odniesieniu do innych książek z uniwersum?
Akcja „Na skraju Strefy” to okolice trzydziestej rocznicy Pierwszej Katastrofy. Uważny czytelnik z pewnością zauważy również krótkie odniesienie do jednej z książek Michała Gołkowskiego 😉

Główny bohater należy do kompanii karnej i, jak podejrzewam, jest Białorusinem. Nie bałeś się, że nadając głównemu bohaterowi inną narodowość, nie będziesz przekonujący? Jak sobie z tym poradziłeś w książce?
Fakt, narodowość głównego bohatera momentami była nieco problematyczna. Dopiero w trakcie pisania wychodzi, jak wiele szczegółów należy sprawdzić, żeby pozostać wiarygodnym. Chodzi tu przede wszystkim o drobne kwestie, jak na przykład marka papierosów, ale właśnie takie „drobnostki” często budują klimat (i sprawiają kłopoty). W tym miejscu muszę wspomnieć o nieocenionej pomocy redakcyjnej pani Doroty Pacyńskiej, której cierpliwość, bystre oko i profesjonalizm pozwoliły mi uniknąć niezliczonej ilości błędów debiutanta.

Ostatnio wybuchła moda na opisywanie szaleńczych kultów. To także typowy element postapokaliptycznego obrazka. Jak jest w „Na skraju strefy”?
W książce znalazło się kilka wątków w taki czy inny sposób związanych z religią, ale fabuła nie jest na nich oparta. Moim zdaniem, stalkerzy mogą otaczać kultem tak wiele bóstw (często klasyfikowanych według kalibru), że książka o wyznaniach w tym uniwersum mogłaby zamienić się w religioznawczą dysertację 😉

Co sprawiło Ci największą przyjemność podczas pisania? Tworzenie bohaterów? Opis świata przedstawionego? A może coś innego?
Pisanie samo w sobie jest dla mnie przyjemnością. Zwłaszcza kiedy mam naprawdę dobry dzień, myśli płynnie lądują na klawiaturze i czuję, że historia sama chce wyrwać się na światło dzienne.

Tworzenie bohaterów, opisywanie świata czy inne elementy, to tylko fragmenty, jak części rozłożonego silnika. Każda jest istotna i jedyna w swoim rodzaju, każda ma swoje miejsce. Złożyć je razem, odpalić i usłyszeć miarową pracę (a czasem ryk na wysokich obrotach), to sprawia mi największą radość.

Gdybyś mógł opisać swoją książkę w trzech słowach, jakich określeń byś użył?
Mam nadzieję, że dla różnych ludzi, te trzy słowa będą inne. Dla mnie to przede wszystkim Moja Pierwsza Książka. Wielu pewnie określi ją: Drugi Polski Stalker. Bardzo chciałbym, żeby pojawiły się określenia Czytałem Jednym Tchem lub Książka Warta Polecenia. W ostatnim czasie, moja rodzina i znajomi nazywali ją też niekiedy: Ciągły Brak Czasu 😉

Jaką książkę poleciłbyś czytelnikom na rozpoczęcie przygody z postapokalipsą?
Trudne pytanie. Naprawdę dobrych książek postapo przeczytałem tak wiele, że trudno wybrać tą jedną. Na pewno warto zapoznać się z książkami Michała Gołkowskiego, prekursora serii Fabryczna Zona. „Metro 2033” Dmitrija Głuchowskiego to również klasyka którą trzeba znać. Obowiązkową pozycją jest także „Bastion” Stephena Kinga, choć może nie na początek przygody. Duże wrażenie wywarły też na mnie „Samotność anioła zagłady” Roberta J. Szmidta, „Pandemia” Jany Wagner czy „Silos” Hugh Howey’a.

Dziękuję za rozmowę.
Ave!

Autorem foto jest Tomasz Słopecki.