Ile jest Mad Maxa w Mad Maxie?

Czołgiem!

Z okazji premiery „nowego Mad Maxa” poszłam do kina na maraton. Niestety, nie ten w Złotych Tarasach w Warszawie, ale nie było już miejsc. W sumie się nie dziwię – nawet na Woli praktycznie całe kino było pełne. I nikt nie zasnął podczas seasnu. Czas na recenzję „Fury Road”!

Pościgi, pościgi, pościgi!
Wszystkie filmy z serii Mad Max powalały epickością i dopracowaniem scen pościgów. Obawiałam się, że „Fury Road” nie da rady i w konsekwencji zasnę podczas maratonu. Tak się nie stało. Pościgi trzymają Cię w żelaznym uścisku przez cały czas trwania akcji tak, że boisz się zmienić pozycję w fotelu, aby nie przegapić jakiegoś szczegółu. „Fury Road” to film, któremu wszystkie produkcje pokroju „Need for Speed” czy inni „Szybcy i wściekli” mogą lizać buty.

Węszę Oscara za zdjęcia
„Nowy Mad Max” rozwali was wizualnie. Jest mnóstwo pięknych, postapokaliptycznych kadrów. Scenografia, kostiumy, dopracowanie wozów i jednośladów to po prostu wizualna bajka. Ja mam fetysz na motocykle – i nie raz poleciała mi ślinka widząc odpicowane crossy. Naprawdę, pod tym kątem film jest arcydziełem!

Realna wartość – woda i paliwo
W Fury Road w końcu znalazły się logiczne rozwiązanie dotyczące surowców. Ludzie na bezkresnych pustyniach walczą już nie tylko o paliwo, ale również o wodę. Biedotą rządzi człowiek – potwór, który posiada podziemne źródł0 (na jednym ujęciu, zaraz za bCytadelą płynie wartka rzeka ścieku – czy ktoś z Was jeszcze to zauważył?). Jest to świetne rozegranie niedociągnięć „Wojownika szos”, w którym na australijskich bezdrożach ludzkość walczyła głównie o ropę. Oglądając po raz kolejny dwójkę miałam ciągle w głowie ”ale co oni piją?!”

Trepy do mnie nie przemawiają w 100%, zwłaszcza gdy Nuxa gra Nick Hoult. W momencie, gdy „zakochany zombie z Warm Bodies” nawiązuje początki romansu z jedną z uciekających żon, nadmiar tęczy jest już niestrawny. Mimo to ich radosne szaleństwo skutecznie przyciąga uwagę i… sympatię widza.

W końcu twarda babka w postapo!
Furiosa – dla tej kobiety chcecie obejrzeć Fury Road. To chyba pierwsza postać żeńska w kinie postapokaliptycznym*, która jest silna, niezależna, podejmuje ważne dla siebie i innych decyzje oraz bierze za nie całkowitą odpowiedzialność. Nie jest kanonicznie piękna** i przede wszystkim jej relacja z głównym bohaterem NIE JEST romansem. Choć z Maxem na pewno łączy ją jakieś uczucie, to jednak jest to bardziej przyjaźń, porozumienie dusz, niż miłość romantyczna.

Fabuła – mogło być lepiej
Fabuła jest prosta – dziewczyny uciekają, faceci je gonią. Jest ok i jest to bardzo „madmaxowe”. Niestety, szczegóły można przyjąć różnie. Np. trepy – czyli półżywi wojownicy. Cały wątek z „religią chromu”, motoryzacyjną valhallą, pryskaniem sobie po ustach chromem uważam za komiczny. Byłby o wiele bardziej przekonujący, gdyby „żołnierze” nie byli tak odrealnieni, np. gdyby ich strona wizualna (pryskanie ciała białą farba, malowanie twarzy, łyse czaszki, gołe klaty) zawierała pewne mankamenty, świadczące o tym, że są ludźmi. Współczesne kino i rynek gier ma w zwyczaju dehumanizować przeciwników, aby antybohaterów nie kojarzyć z człowiekiem. Dlatego też trepy są takie szalone, wiecznie na haju – ich głównym zadaniem jest być mięsem armatnim. Czczą wojnę, ale niemalże nie mają swoich osobowości. Nie jestem do końca zadowolona z tego wątku.
Acha, i Nux to zombie z „Ciepłych ciał”. Pół filmu z bohaterem, który kojarzy ci się z „zombie, który chciał kochać”… I don’t even…

Ile jest Mad Maxa w Mad Maxie?
Z pierwszej części nie pozostało praktycznie nic. „Fury Road” to podrasowany „Wojownik szos”, który zachował wszystkie kiepskie rozwiązania fabularno – techniczne (niektóre odbieram jako  puszczenie oka do fanów serii). Max w filmie praktycznie nic nie mówi i znowu występuje jako „żywa makieta”, choć pierwsze sceny o szaleństwie bohatera zapowiadały genialny film drogi. Jego psychologia jest okrutnie pominięta w filmie i została zaznaczona tylko dwiema czy trzema scenami. Jego cel, motyw jego działań – wszystko to jest niejasne. Nie wiemy, dlaczego ostatecznie pomaga Furiosie. Chęć odkupienia(redempszyyyn!)? Dobre serce? Max w sumie ogranicza się do bycia sidekick’iem Furiosy. Fabułę ratuje milcząca ale głęboka przyjaźń między Maxem, a Cesarzową. Boję się jednak, że seria daleko nie zajedzie na sentymencie. Bo na pewno będzie kolejny film. Spójrzcie tylko na wyniki FR…

Achtung, gender! Słów kilka o idiotycznym pomyśle „feministycznej propagandy”
Co do odzewu pewnych środowisk w fandomie amerykańskim, jakoby film był feministyczną propagandą – bullshit. W ogóle potrzeba tłumaczenia, dlaczego silna główna bohaterka w filmie akcji nie jest przejawem feministycznej propagandy, jest durna. Ale wytłumaczę, a co:

 – owszem, postacie żeńskie są nie tyle mocno zaakcentowane, co są ogromnie ważne dla fabuły;
 – tak, jest banda oldschoolowych staruszek (i pięćdziesiątek, weźcie do kina mamy!) na motocyklach;
– tak, główną bohaterką filmu jest Furiosa (a nie Max, serio!).
Tylko czy te elementy filmu mają świadczyć o jakiejś propagandzie? W takim razie cała seria o Alienie jest propagandą, bo głównym bohatreme jest kobieta, Ripley… Bardzo mi się podoba fakt, że wszystkie wątki zgrabnie łączą się w spójną całość, żaden „żeński” element nie jest wciśnięty na siłę (no może oprócz karmiących matek, ale to jma nam obrzydzić głównego czarnego bohatera). W końcu pojawił się film, w którym kobiety nie są tylko ofiarami. Zwłaszcza, że żeńskie „ofiary” podejmują walkę o swój los i o decydowanie o sobie – to serce całej fabuły. Komuś to przeszkadza? I don’t even…

Pojazdy i obowiazkowa ciężarówka – w tym przypadku War Rig – to ogromna zaleta „Fury Road”. Fani postapokaliptycznych maszyn nie oderwą wzorku od ekranu nawet na chwilę.

ACHTUNG! SPOILEREN! Kim jest główny bohater?
Fury Road to JEST opowieść o Feral Kidzie z „Wojownika szos”. Dzieciak jest bardzo odważny, sprytny, nie boi się zabijać i na pewno ma spory problem z psychiką. Zachowuje się jak krzyżówka aborygena z domowym zwierzątkiem, nosi przypiętą do tyłka lisią kitę. Jest to co prawda teoria fanowska, ale odnalazłam zbyt wiele elementów pasujących do drugiej części MM, które ją potwierdzają.
O teorii fanowskiej możecie poczytać tutaj. Linkowałam ją już na swoim blogu. Jeśli chcecie dowiedzieć się, dlaczego zgadzam się z tą teorią, dajcie mi znać w komentarzach. Może napiszę o tym kolejną notkę.

Podsumowując
Tym, którzy nie widzieli klasycznych „madmaxów”, bardzo spodoba się „Fury Road”.  To typowy blockbuster z USA – dużo akcji, wizualne dopracowanie, adrenalina. Ja jestem jednak nie do końca usatysfakcjonowana – niewiele jest w tym filmie miejsca na melancholię, na podsumowanie kondycji człowieka, na próbę osiągnięcia realizmu***. Fury Road to film wizualny – i pod względem wizualności przebija wszystkie filmy (łącznie z Thorem w 3d), które w życiu widziałam. Niestety, zabrakło mi w nim duszy; „tego czegoś”, co miały dwie pierwsze częsci z Gibsonem. „Mad Max” był genialny, gdy opowiadał o człowieku popadającym w szaleństwo, o próbie przetrwania człowieczeństwa. Podsumowując, „Fury Road” jako film akcji jest świetny. Jako „Mad Max”… no cóż, to nie jest „Mad Max”, tylko film w uniwersum „Wojownika szos” z kultową już bohaterką żeńską.

Ave!

* Mówię o kinie, nie włączając w to seriali. Jeżeli uważacie, że jakaś inna bohaterka jest równie mocarna w postapo i spełnia powyższe warunki, to koniecznie napiszcie w komentarzu 🙂
** Aktorka ma więcej niż 30 lat i NIE JEST odmładzana, nie odsłania ciała, jest niepełnosprawna – jedną rękę amputowano jej poniżej łokcia, jest łysa.
***Niewiele jest w tym filmie z Mad Max I

14 thoughts on “Ile jest Mad Maxa w Mad Maxie?

  1. Jak wyczytałem w necie ze nowy MAX ma „promować dzender” to mi sie przypomniała taka ciekawostka na temat jednego filmu Polskiego post apo(Seksmisja):

    „W 1984 roku odbył się w Minneapolis pokaz filmu, urządzony specjalnie dla feministek. Po obejrzeniu filmu mówiły one, że mimo tego, że film im się podobał, powinien być zabroniony, ponieważ jest „faszystowski, antyfeministyczny, szowinistyczny i seksistowski”. Feministki czuły się także zmanipulowane, ponieważ podczas projekcji brały stronę mężczyzn.”

    zródełko:
    http://www.filmweb.pl/Seksmisja/trivia

    1. Ahahahahahahahha! Zrobiłeś mi dzień xD
      BTW fajne zdjęcia ze Słomczyna 🙂

      1. Ja tez jak przeczytałem tą ciekawostkę na temat tego filmu to tez sie nieźle uśmiałem.

        ps.
        Dziękuje za uznanie na temat zdjęć z Słomczyna 😉

  2. „W takim razie cała seria o Alienie jest propagandą, bo głównym bohatreme jest kobieta” a potem „W końcu pojawił się film, w którym kobiety nie są tylko ofiarami.”

    Nie dość, że sprzeczność, to jeszcze nieprawda. Nudzi mnie pisanie w co drugiej recenzji „Wreszcie niepatriarchalny film, do boju towarzyszki kobiety”. Chociażby powstawały tylko film z ultratwardymi kobietami i zniewieściałymi mężczyznami, wciąż byście pisały „pierwszy film” i „walka trwa”. Na tym właśnie polega propaganda – na klepaniu sloganów bez zwrócenia uwagi na fakty czy logikę.

    1. Chodziło mi o film postapo. W którym bohaterka nie jest super seksowna, młoda i nie musi koniecznie się wdawać w romans. Była już o tym krótka dyskusja z Wolfem, parę postów wyżej.
      No i… tak, to wreszcie niepatriarchalny film, do boju towarzysze i towarzyszki normalni ludzie, którzy nie dzielą bohaterów filmów na cycate dodatki i umięśnionych terminatorów 😉

      1. A potrafisz wskazać taki film? Taki z terminatorami i cycatkami? Ja potrafię – „Hell Comes to Frogtown”, rzecz absolutnie niszowa, stara i zapomniana. Nawet we wspomnianym Teminatorze nie było cycatych dodatków. We wszystkich Maxach również. Ani „Cherry 2000”, ani „Alien”, ani „Screames”, ani „Omega Doom”. Jeżeli już, to jak w Commando, kobiet po prostu nie ma. Ale mówimy o starych filmach, bo teraz w Hollywood jest parytet wszystkiego i wszystkich, zatem „walka trwa” kiedy przeciwnik jest już martwy to zwykle mylenie rzeczywistości ideologii feministycznej z rzeczywistością faktyczną.

    1. Ale Tank Girl i tak ostatecznie kończy jako bohaterka romansowa (nawet zachodzi w ciążę) :/ Żyleta jest mimo wszystko chodzącym seksem.
      Enity – nie znam, zapoznam się 🙂
      Dzięki!

  3. Większość dziur i braków fabularnych zostanie wyjąsniona w obecnej serii komiksowej, która ma już dwa numery. Pierwszy to zbiór wariacji artystycznych Fury Road malowanych / rysowanych przez różnych artstów a w pierwszy, fablarny komiks opowiada jak Nux został warboyem / trepem oraz jak Immortal Joe został tym kim został. Więc może poznamy historię jak Cesarzowa straciłą ręke, dlaczego Maxa prześladują demony przeszłości i kogo zawiódł..
    .http://splay.pl/2015/02/13/historie-mad-max-na-drodze-gniewu-uzupelni-seria-komiksow/

  4. Teoria z Feral Kid’em jest tak miałko nadciągana że mało realna. Tak wzorował sie Melem że potrafił ukręcić nowego V8 (Pursuit Special był specjalnym tuningiem XB Falcon’a które jeździły w żółtych barwach)!? Bzdura wierutna. Już szybciej Fury Road wrzucił bym w ramy czasowe MM2> FR> MM3. Ale i to jest bardzo naciagane… .IMO Fury Road ma więcej racji bytu w kanonie niż nieudana 3. Tyle mego jako stary fanatyk Mad Max’ów.

    1. Myślę, że obecność V8 można logicznie wytłumaczyć, zwłaszcza że kadrów na auto nie było wiele. A teoria z FK wydaje mi się być bardzo prawdopodobna, jednakże to zawsze teoria. Pewnie reżyser wrzucił do filmu mnóstwo nawiązań dlatego, że nie miał innego pomysłu na wytłumaczenie Maxa w FR.

      1. Hmmm pamiętając końcówkę MM2 to FK został liderem jakiejś tam osady. Ale wspomina że legenda o Wojowniku Szos została i tym może być samo Fury Road, jedną z wielu opowieść. Tym bardziej że już na samym początku filmu mamy „Tom Hardy as Max Rockatansky” 🙂

Comments are closed.