Insignis wydało zbiór opowiadań z… trollem! Autor chciał sprawdzić, „jak chujowe opowiadanie może przejść”

Czołem!

Dosłownie chwilę temu w internecie pojawiło się wyznanie jednego z autorów najnowszej antologii wydanej przez Insignis, „Echo zgasłego świata”. Autor opowiadania napisał „Moje autorskie opowiadanie napisane w ciągu około 9 godzin pod wpływem sporej ilości alkoholu. Żadnej korekty, żadnych poprawek, wiązań fabularnych, planu wydarzeń.

Maciej, recenzent książek z popularnego w fandomie fanpejdża Chujowe recenzje, opublikował opowiadanie pod tytułem „Pinokio”. Tytuł opowiadania nabiera zupełnie nowego znaczenia w świetle jego ostatniej wypowiedzi. Autor przyznał, że opowiadanie napisał nie tyle dla żartu, ale aby…  przekonać się, jak ZŁE opowiadanie zostanie opublikowane w antologii! Swoją drogą, czy tytuł antologii jest poprawny językowo?

Chujowe recenzje

Sytuację skomentował Michał Gołkowski, jeden z najpopularniejszych polskich pisarzy postapo. Jakiś czas temu fala hejtu wylała się za zrezygnowanie przez Fabrykę Słów wydania polskiej antologii z uniwersum S.T.A.L.K.E.R.

Gołkowski

Pisarz przekonywał wtedy rozjuszonych fanów, że lepiej nie wydać zbioru opowiadań z kiepską zawartością – podobno teksty nie spełniały wymogów wydawnictwa. Zbulwersowani fani w końcu porzucili temat, a wydawnictwu udało się załagodzić sytuację. Czy Insignisowi uda się uniknąć shitstormu i ocalić dobrą twarz wydawnictwa? Choć ciężko mówić teraz o dobrej twarzy marki, w momencie kiedy w druku ukazują się teksty bez redakcji*.

Ave

 *EDIT: Maciej Głowacki przyznał, już po publikacji tego tekstu, że teksty przeszły redakcję. Można więc spytać jedynie – kto o zdrowych zmysłach opiniował te opowiadania?



8 thoughts on “Insignis wydało zbiór opowiadań z… trollem! Autor chciał sprawdzić, „jak chujowe opowiadanie może przejść””

  1. >scena z porodem słonia w tunelach metra
    >dziennikarka na paralotni w ściśle strzeżonej strefie

    No, ale cóż, ważne, że szedł hejt na biedną Fabrykę Słów. Która, podobnie jak Insignis, też puszcza paździerz. Jak w ogóle większość wydawnictw, bo takie są warunki: ludzie nie mają wymagań, wydawnictwa muszą się utrzymać, więc puszczają dużo. W przypadku serii – także często, by podtrzymać zainteresowanie. A ewentualną krytykę i tak można nazwać “hejtem” i mieć święty spokój.

    1. Hm, ale szedł hejt za to, że nie wydali. A oni przynajmniej chcieli zapłacić autorom opowiadań. Tylko że opowiadania były kiepskie (wg osób, które wybierały teksty).
      Jakkolwiek tak, zgadzam się, że poziom spada. Choć nie oszukujmy się, Metro 2033 i Ołowiany Świt – niby pierwsze tytuły z taką mocną rozpoznawalnością – też nie są nie wiadomo jakimi dziełami.

      1. Czy “hejt” to dobre słowo?

        “Opowiadania były kiepskie” – czytałem kilka. Nie jestem przekonany, czy wszystkie były tak tragiczne, by nie móc konkurować tekstem zwycięzcy, którego pracę – opublikowaną we fragmentach – widziałem.

        Metra 2033 nie czytałem, czytałem polską wersję – była obiektywnie słaba. Nie miałem większych oczekiwań więc strawiłem, natomiast po przemyśleniu ocena spadła. OŚ czytałem i podobnie – pierwsze czytanie zaspokoiło pierwszy głód. Drugie czytanie nie należało do przyjemnych. Z książek FS podobał mi się chyba tylko Wędrowycz.

        Nie czytałem żadnej dobrej polskiej fantastyki stworzonej w ciągu ostatniej dekady. Niestety starszym – często nieżyjącym już twórcom – obecni nie dorównują. A szkoda, bo settingi tamtych utworów często trącą ramotą ze względu choćby na rozwój techniki i miło byłoby poznać coś “aktualnego”.

  2. “Najzabawniejsze” w tym wszystkim jest to, że do konkursu zgłoszono masę na prawdę dobrych opowiadań (wszystkie konkursowe prace wisiały na stronie), a połowa z nagrodzonych drukiem prac jest, mówiąc delikatnie, średnia.

  3. Dlatego od dekady, jak mam ochotę przeczytać coś dobrego, to albo sięgam daleko wstecz, albo piszę sobie sam.
    Dobranoc Państwu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *