Komiks postapokaliptyczny. Rozmowa z Danielem Gizickim

Czołem!
Daniel Gizicki to scenarzysta komiksu „Postapo”. W serii ukazały się już dwa zeszyty – „Nienormalna normalność „oraz „Najpierw słychać grzmoty”. W 2015 roku ukazała się również antologia. W tym roku, w maju, „Postapo” wraca z trzecim zeszytem „Są łatwe i trudne wybory”. Zapraszam Was do przeczytania wywiadu z Danielem.

___

Jaki był pierwszy postapokaliptyczny polski komiks?

DG: Wydaje mi się, że pierwszą  pełnometrażową historią była ukazująca się w odcinkach w „Świecie Młodych” w 1986 r. „Tajemnica Kamiennego Lasu” ze scenariuszem Tomasza Siwińskiego i Piotra Ponaczewnego, zilustrowana przez Tadeusza Raczkiewicza.Wydawnictwo Ongrys wznawia klasyczne polskie komiksy, więc liczę, że i ta historia zostanie ponownie zaprezentowana. Natomiast pierwszym samodzielnym albumem postapokaliptycznym była rewelacyjna „Ósma Czara” Krzysztofa „Prosiaka” Owedyka, wydana najpierw w obiegu zinowym w 1994, potem wznowiona przez wydawnictwo Pasażer w 1999 i ponownie wydana przez Kulturę Gniewu w 2007. Niestety obecnie nakład tego fenomenalnego komiksu jest wyczerpany, więc warto pytać KG o wznowienie. I tak, pamiętam, że lektura komiksu Prosiaka była dla mnie wielkim szokiem, uważam ten album za najlepsze polskie dzieło komiksowe jakie dotąd powstało. Później powstało trochę albumów w tej stylistyce, np. bardzo udane „Kwiatuszku” Macieja Czapiewskiego czy „Rag & Bones” Dominika Szcześniaka i Katarzyny Babis.

Dlaczego postapokalipsa? W końcu to tylko szarości, śmieci, ilustrator nie może „pokazać się” w tym gatunku na 100 % – tak mógłby przecież pomyśleć laik.
DG: Ze swojej strony mogę tylko powiedzieć, że postapokalipsa to rewelacyjny sztafaż pozwalający na zaprezentowanie ogromnej ilości tematów ale także na skupienie się na bohaterach, zaprezentowanie ich postaw, rozterek i dylematów. Natomiast patrząc na komiksy w tym gatunku czy gry… Postapokalipsa jest świetnym gatunkiem, by ilustrator mógł zaprezentować pełnię swoich możliwości.

Dolna Półka to wydawnictwo, które celuje w dobre, acz niszowe komiksy. Uważacie postapokalipsę za jeszcze niszowy temat w Polsce?
DG: Właściwie to Dolna Półka jest teraz imprintem wydawnictwa Timof Comics, które wydaje różne komiksy, które jednak znajdują się poza głównym obrębem komiksowego  mainstreamu, choć uważam, że nasza seria jest komiksem jak najbardziej mainstreamowym. Postapokalipsa na pewno nie jest gatunkiem niszowym w Polsce, o czym świadczy choćby liczba fanów serialu „Żywe trupy” gier typu „Last of us”, „Fallout” czy książek podejmujących tę tematykę. Natomiast zjawiskiem bardzo mocno niszowym jest nowy polski komiks co mnie niesamowicie smuci. Niestety czytelnicy komiksów w naszym kraju wolą po raz kolejny czytać kolejne komiksy, w których ci sami faceci w obcisłych wdziankach, ponownie robią dokładnie to samo co robili w poprzednich 568 odcinkach i będą robić w 568 następnych. Albo czytelnicy wolą w kółko czytać przygody Tytusa lub Kajka i bardzo im się nie podoba, że współcześni rodzimi twórcy nie robią takich komiksów jak te o Tytusie czy Kajku.

Jak się poznaliście? Co zadecydowało o Waszej współpracy?
DG: Internetowy magazyn Ziniol prowadził cykl „Kibicujemy komiksiarzom” gdzie podpytywano polskich autorów nad jakimi projektami obecnie pracują i mnie także zaproszono do tego cyklu. Wtedy zamieściłem ogłoszenie, że mam scenariusz do komiksu „Postapo” i szukam rysownika. Postawiłem sprawę uczciwie – będzie przy tym dużo pracy, i bardzo nikła szansa na otrzymanie zań godziwego wynagrodzenia. Wtedy skontaktował się ze mną Krzysiek i po lekturze scenariusza przysłał kilka gotowych plansz. Gdy je zobaczyłem, wiedziałem, że to strzał w „10”. Właśnie się zorientowałem, że to było już ponad 5 lat temu! Czas leci…

Kiedy możemy spodziewać się „Postapo: Są łatwe i trudne wybory”?
DG: Jeśli ziemia się nie zawali, niebo nie spadnie nam na głowy, album powinien się ukazać w maju 2016 podczas Festiwalu Komiksowa Warszawa będącego częścią Międzynarodowych Targów Książki odbywających się na Stadionie Narodowym. Tam też będziemy, możliwe, że będzie z nami jakieś spotkanie autorskie i z chęcią podpiszemy każdy album.

Czy „Postapo: Są łatwe i trudne wybory” to ostatni zeszyt w serii?
DG: Na pewno nie. Mam w planie jeszcze tyle historii, że seria będzie trwać jeszcze przynajmniej kilka albumów (albumów gdyż tak trzeba nazywać ok. 90 stronicowe wydania, zeszyt to w komiksowym światku publikacja ok. 20 stronicowa). Liczę, że czytelnicy wciąż będą na tyle tę serią zainteresowani, że będziemy mogli ją tworzyć.

W serii „Postapo” wydaliście już dwa zeszyty i antologię, trzeci zeszyt czeka na druk. Jakie są Wasze dalsze plany?
DG: Na pewno kolejne albumy „głównej serii” czyli opowiadające o losach Marcina Tramowskiego ale i nowych postaci, które wprowadzamy w „Postapo: Są łatwe i trudne wybory”. Chciałbym jednak robić też kolejne antologie, zapraszać innych rysowników i dopełniać świat naszego komiksu innymi historiami, które pewnie nie pasowałyby lub nie byłoby na nie miejsca w głównej serii. Oprócz tego pracuję nad innymi komiksami m.in. z Katarzyną Babis i Grzegorzem Pawlakiem a także piszę scenariusze do gier, wykonuję różne zlecenia i pracuję nad pewnym projektem związanym z serią „Postapo”, o którym na razie nie chcę za wiele mówić by nie zapeszać.

Czy fani dowiedzą się, co doprowadziło ludzkość na skraj zagłady? [Planujecie prequel?]
DG: Prequelu jako takiego na razie nie planujemy ale w najnowszym albumie odsłaniamy co nieco, gdyż wprowadzamy nowy wątek z nowymi bohaterami, który trochę wyjaśnia. Ja też nie uważam za jakoś bardzo konieczne by dokładnie i szczegółowo wytłumaczyć co się stało i czemu świat, w którym bohaterowie żyją wygląda tak jak wygląda. Jako, że założyłem że bohaterami są zwykli ludzie tacy jak Ty czy ja, którzy po apokalipsie po prostu chcą przetrwać to zastanawianie się czemu do tej apokalipsy doszło, co można było zrobić by jej zapobiec i co zrobić teraz by przywrócić świat do poprzedniego stanu jakoś nie leży na ich liście priorytetów. Dla nich nie ma znaczenia kto zaatakował pierwszy, kto się z kim sprzymierzył itp. skoro dużo bardziej realnym problemem jest zdobycie pożywienia i znalezienie bezpiecznego miejsca na nocleg.

I na koniec – czy planujecie wydać kiedyś serię w kolorze?
DG: Na razie wraz z Pawłem Timofiejukiem – szefem wydawnictwa Timof Comics pracujemy, by seria „Postapo” ukazała się w formie elektronicznej w języku angielskim. Jeśli chodzi o wersję kolorową, to być może kiedyś, za wiele lat przy okazji jakiegoś jubileuszu czy specjalnego wydania. Szczerze mówiąc nie jestem zwolennikiem takich wydań z 2 powodów. Po pierwsze dlatego, że mogłoby to być kłopotliwe z uwagi na fakt, że Krzysiek robi te plansze by docelowo wyglądały tak jak wyglądają obecnie.  O ile kilkadziesiąt plansz z albumu „Postapo: Nienormalna normalność” było zrobionych w kolorze i stosunkowo łatwo przerobionych na szarości, o tyle pozostałe są tworzone już tak, że na lineart nanoszone są szarości, których nie da się przerobić na kolor. Krzysiek musiałby po prostu pokolorować komiksy od nowa. Czy zamiast wkładać sporo pracy w kolorowaniu wcześniejszych części komiksu nie lepiej się skupić nad robieniem następnych, bądź innych komiksów? Po drugie, choć kolorowe plansze z pierwszego albumu bardzo mi się podobały, uważam że to szarości najlepiej sprawdzają się przy naszej historii.

Dziękuję serdecznie  za rozmowę

Ave!