Dlaczego kupuję ebooki?

Czołgiem!

W każdym miesiącu staram się kupić polską książkę, bilet na polski film albo pójść na koncert polskiego zespołu. Taki mój kulturalny idealizm. Stwierdziłam więc w piątek, że pomimo jakichś własnych planów finansowych i kilku miedziaków w mieszku należy powspierać polską kulturę i w tym miesiącu. Akurat grali „Bogów” o Relidze i mój wybór padł właśnie na ten film. Przy kasie jednak miałam zgoła inną, niż kinematograficzna, refleksję.

Książki w Polsce są drogie. Za bilet do kina na „Bogowie” zapłaciłam 30 zł (najprawilniejszy, normalny bilet bez żadnej ulgi) – mniej niż za przeciętną pozycję z gatunku fantastyki (zazwyczaj około 35 – 39 zł). Dlatego braki w lekturze uzupełniam ebookami. Nie pieśćmy się, ebooki są wybierany przez dwa rodzaje czytelników. Jakich?

  • Czytelnik, który kupuje nowości w formacie elektronicznym – nowości zazwyczaj niewiele tańsze od wersji papierowych, ale zabierają mniej miejsca w torebce/plecaku. To zazwyczaj ta klasa średnia wyższa, zamożniejsza, która kupuje dużo książek znanych autorów (w tym premier).
  • Czytelnik, który kupuje niszowe pozycje w formacie elektronicznym – ponieważ są to tańsze tytuły. Nierzadko darmowe. To również ten czytelnik, który chodzi do antykwariatów, korzysta z bibliotek, czeka na promocje.

Oczywiście, to nie jest główny podział czytelników ebooków. Są jeszcze inne determinanty czytelnictwa elektronicznego, jak miejsce w torebce (na czytniku zmieszczą się setki tytułów), czytanie kilku książek na raz (na Pocketbookach to możliwe, nie wszystkie modele i rodzaje czytników na to pozwalają), umiłowanie niszowych pozycji etc. Biorąc za główny podział ten przedstawiony powyżej, karnie stawiam się w ogonku listy nr 2.

Ebooki wybieram również z powodu niszowości autorów. To trochę taki mój prywatny, literacki hipsteryzm. Zakładam okulary i pobieram epuby jakichś nastolatków, starszych panów i „ludzi znikąd”, którzy zdecydowali się napisać książkę i umieścić ją w sieci. Szczególnie lubię książki nikomu nie znane, które mają kilka pobrań, a ich treść przewyższa połowę zachodnich premier papierowych. Wierzcie mi, nie ma większej satysfakcji niż znalezienie tytułu za 5 zł, o którym nikt nie słyszał, a który bije na głowę wszystkie premiery miesiąca. Takie książki powinny być wydawane w papierze, a nie kolejne szwedzkie kryminały i włoskie romansidła.

De gustibus non est disputandum, ale nikt mi nie wmówi, że wydawnictwa nie mają wpływu na gusta czytelników I jedynie “dają czytelnikowi to, co chce on czytać”. Błagam, w końcu czytelnik wybiera z tego, co znajduje się na rynku, produkt najbliższy jego wymarzonemu. W dzisiejszych czasach bardzo duży wpływ na sprzedaż tytułu ma jego PR. Dlatego postaram się – w miarę sił i możliwości, bo przecież jeszcze pracuję zawodowo i pisze swoją pracę naukową – promować na blogu autorów spoza mainstreamu. Co nie oznacza oczywiście zawieszenia dotychczasowych patronatów. Chyba po prostu trzeba zacząć mniej spać, ach!

Na dobry początek wrzucam kilku Autorów książek elektronicznych, których zdecydowanie warto czytać:

Emma Popik

Simon Zack

Radek Lewandowski